Poniedziałek był dzień wolny od szkoły było jakieś ścięto więc zostałam w niedziele u Nikodema na noc. Po tym jak on poszedł po tabletki dla mnie na zdjęłam z kolan Klarę i poszłam do łazienki. Puściłam wodę z prysznica i weszłam do niego. Dobrze było czuć gorącą wodę na mojej skórze. Gdy się umyłam wyszłam i otuliłam się ręcznikiem. Przejrzałam się w lustrze miałam wory pod oczami i byłam strasznie blada. Poszłam do pokoju Nikodema on na mnie spojrzał.
- Dam ci moją koszulę - Powiedział i wyciągnął z szafy jedną z nich i mi podał.
Ja wtedy poszłam do łazienki i sie w nią przebrałam i założyłam moją bieliznę. Zrobiło mi się strasznie niedobrze. Rzuciłam się do toalety i zaczęłam wymiotować. Usiadłam na podłodze i oparłam głowę o ścianę. Do łazienki weszła mama Nikodema.
- Kochanie jak się czujesz - Powiedziała Była bardzo uprzejma
- Fatalnie - Powiedziałam.
- Chyba nie jesteś w ciąży.. - Spytała.
- Nie nie - Odpowiedziałam i szybko wstałam.
- Widzi pani już czuję się lepiej- I się sztywno uśmiechnęłam.
Przepłukałam usta wodą i wyszłam z łazienki. Gdy dotarłam do pokoju Nikodema rzuciłam się na łóżko.
- Masz te tabletki - Powiedział i podał mi nie wiedziałam na co są ale ufałam mu i jego mamie. Po czym podał mi szklankę z wodą. Szybko je wzięłam i popiłam wodą.
- Jeszcze dzisiaj nic nie jadłaś - Powiedział.
- Nawet nie jestem głodna - Powiedziałam.
- Nie marudź zrobię ci coś do jedzenia. - Powiedział i wyszedł z pokoju.
Szybko wrócił. Jego mama zrobiła mi dwie kanapki z trudem je zjadłam. Oddałam mu talerz, zemdliło mnie. Wstałam i poszłam szybkim krokiem do łazienki i wszystko zwymiotowałam Nie wiem co mi jest nigdy tak nie miałam. Ja siedziałam na podłodze a do łazienki wszedł Nikodem.
- Wyjdź, nie chcę abyś oglądał mnie w takim stanie - Powiedziałam.
A on zrobił to o co go prosiłam. Wzięłam pastę do buzi i ją przepłukałam, i wróciłam do pokoju.
- Powinnaś iśc do lekarza - Powiedział Nikodem.
- Ale nie pójdę, nie lubię tam chodzić. - Nikodem nic nie dodał nie chciał się ze mną kłócić. Usiadłam na fotelu on poszedł pod prysznic. A ja nie wiedziałam kiedy zasnęłam potem tylko czułam jak mnie przenosi na łóżko. Po czym on sam się położył i się do mnie przytulił. Obudziłam się rano, Nikodem jeszcze spał chciałam już iśc do domu źle sie czułam chciałam sie położyć w moim łóżku i zobaczyć rodziców napisałam kartkę do Nikodema,, Nadal źle się czuję, idę do domu jak wstaniesz to zjedz coś i jak możesz przyjdź do mnie'' Położyłam ją na poduszce ubrałam sie i wyszłam. Miałam blisko do domu jakieś niecałe 10 minut drogi. Byłam już prawie przy domu zobaczyłam Jamesa chciałam go uniknąć ale do mnie podszedł
- Hej. - Powiedział.
- Cześć - Odpowiedziałam.
- Przepraszam cię za wtedy powinienem ja za tobą wskoczyć do tej wody- Powiedział
- Nie chodzi o to ale dzięki o troskę z twojej strony - Odpowiedziałam i się uśmiechnęłam.
Przybliżył się do mnie i próbował mnie pocałować.
- Co ty sobie myślisz, ja mam chłopaka - Powiedziałam.
- Proszę, Pocałuj mnie. - Powiedział błagalnym tonem i mnie złapał za rękę.
- Ani mi się śni. Jesteś jakiś chory psychicznie - Krzyknęłam i wyrwałam mu moją rękę.
- Chyba się przesłyszałem jaki jestem ?? - Uniósł ton to nie była już zwykła rozmowa.
- Chory psychicznie. - Powiedziałam i się uśmiechnęłam.
Wtedy on się zamachnął i mnie uderzył w twarz złapałam się na policzek i czułam krew.
- Suka - Powiedział i poszedł. Ja szybko poszłam do domu. Przywitałam się z rodzicami i poszłam do siebie do pokoju. Przemyłam ranę i się położyłam zasnęłam.
niedziela, 11 sierpnia 2013
Rozdział Siódmy - Na zawsze razem
Nikodem podszedł do Klary.
- Co jest malutka ?- Powiedział słodko do niej.
Jak na dwulatkę dużo mówiła.
- Nie mam się z kim pobawić - Powiedziała ze łzami w oczach
- Kim się z tobą pobawi idź po zabawki. - Powiedział a ona zadowolona pobiegła po zabawki. Za zrobiłam duże oczy...
- Ja... Oszalałeś nie umiem bawić się z małymi dziećmi. - Powiedziałam
- Oj nie marudź. - Powiedział i dał mu całusa w usta.
- Trochę się pobawi i pójdzie spać- Po chwili dodał i się uśmiechnął.
Klara przyszła położyła zabawki na podłodze.
- W co się bawimy ?- Spytałam jej się.
- Akuku - Powiedziała Nie wiedziałam co to dla niej znaczy.
- Chowanego - Podpowiedział mi Nikodem.
- Ok to idź sie chować - Powiedziałam do klary
Ona szybko schowała się.. Ja w tym czasie patrzyłam się głęboko w oczy Nikodema a on w moje.
- Schowała się u siebie w pokoju za drzwiami, zawsze tak robi. - Powiedział a ja poszłam do jej pokoju i zajrzałam za drzwi ona rzeczywiście tam była ukucnęłam i ją szybko złapałam. Ona weszła mi na ręce śmiejąc się. A ja poszłam do pokoju Nikodema. Patrzył się na nas jakby to było coś cudownego, że trzymam na rękach jego siostrę. Usiadłam na łóżku z nią na kolanach, ona ziewnęła i się do mnie przytuliła.
- Jak będziesz chciał iśc następnym razem nad Jezioro to nie zabieraj Jamesa - Powiedziałam.
- Postaram się, to też zależy od Jima. - Powiedział. A ja się uśmiechnęłam zobaczył, że Klara mi usnęła na rękach. Wziął ją ode mnie i zaniósł do jej łóżeczka. Gdy wrócił zamknął drzwi od swojego pokoju i rzucił się na łóżko.
- W końcu sami - Powiedział. A ja nadal siedziałam na łóżku po chwili opadłam. On mnie przyciągnął do siebie i zaczął całować. Byłam zmęczona zasnęłam mu w ramionach. Usłyszałam głos dzwonka mojego telefonu ale nie zwróciłam na niego uwagi.
- Hallo - Powiedział Nikodem.
- A Dzień Dobry - Powiedział Nikodem.
- Kim jest u mnie zasnęła, a ja nie chcę jej budzić czy mogła by wrócić rano. - Zrozumiałam, że rozmawia z moją mamą.
- Dobrze. Dziękują. Do zobaczenia - Powtórzył Nikodem, i już dalej nic nie mówił. Otworzyłam oczy i je przetarłam usiadłam na łóżku i po chwili wstałam. Zrobiło mi się czarno przed oczami myślałam, że zaraz upadnę ale przytrzymałam się szafki.
- Kim, Co się dzieje - Powiedział.
- Nic, w głowie mi się zakręciło. - Powiedziałam.
- Usiądź, przyniosę ci coś do picia.- Powiedział i wyszedł z pokoju.
Ja się położyłam strasznie bolała mnie głowa. Do pokoju weszła Klara i wczołgała się na łóżko. Weszła mi pomiędzy nogi bo siedziałam po turecku i się na mnie oparła. Wszedł Nikodem spojrzał na nas i podał mi picie. Napiłam się łyka.
- A ja- Powiedziała Klara.
Nikodem się uśmiechnął i przyniósł jej butelkę z sokiem. Ona zaczęła ją pić.
- Masz jakąś tabletkę na głowę - Powiedziałam do Nikodema.
On dotknął ręką mojego czoła.
- Masz gorączkę, pójdę po jakieś tabletki a ty możesz iść pod prysznic zostajesz dzisiaj u mnie na noc twoja mama wie a moja nie ma nic przeciwko.
- Co jest malutka ?- Powiedział słodko do niej.
Jak na dwulatkę dużo mówiła.
- Nie mam się z kim pobawić - Powiedziała ze łzami w oczach
- Kim się z tobą pobawi idź po zabawki. - Powiedział a ona zadowolona pobiegła po zabawki. Za zrobiłam duże oczy...
- Ja... Oszalałeś nie umiem bawić się z małymi dziećmi. - Powiedziałam
- Oj nie marudź. - Powiedział i dał mu całusa w usta.
- Trochę się pobawi i pójdzie spać- Po chwili dodał i się uśmiechnął.
Klara przyszła położyła zabawki na podłodze.
- W co się bawimy ?- Spytałam jej się.
- Akuku - Powiedziała Nie wiedziałam co to dla niej znaczy.
- Chowanego - Podpowiedział mi Nikodem.
- Ok to idź sie chować - Powiedziałam do klary
Ona szybko schowała się.. Ja w tym czasie patrzyłam się głęboko w oczy Nikodema a on w moje.
- Schowała się u siebie w pokoju za drzwiami, zawsze tak robi. - Powiedział a ja poszłam do jej pokoju i zajrzałam za drzwi ona rzeczywiście tam była ukucnęłam i ją szybko złapałam. Ona weszła mi na ręce śmiejąc się. A ja poszłam do pokoju Nikodema. Patrzył się na nas jakby to było coś cudownego, że trzymam na rękach jego siostrę. Usiadłam na łóżku z nią na kolanach, ona ziewnęła i się do mnie przytuliła.
- Jak będziesz chciał iśc następnym razem nad Jezioro to nie zabieraj Jamesa - Powiedziałam.
- Postaram się, to też zależy od Jima. - Powiedział. A ja się uśmiechnęłam zobaczył, że Klara mi usnęła na rękach. Wziął ją ode mnie i zaniósł do jej łóżeczka. Gdy wrócił zamknął drzwi od swojego pokoju i rzucił się na łóżko.
- W końcu sami - Powiedział. A ja nadal siedziałam na łóżku po chwili opadłam. On mnie przyciągnął do siebie i zaczął całować. Byłam zmęczona zasnęłam mu w ramionach. Usłyszałam głos dzwonka mojego telefonu ale nie zwróciłam na niego uwagi.
- Hallo - Powiedział Nikodem.
- A Dzień Dobry - Powiedział Nikodem.
- Kim jest u mnie zasnęła, a ja nie chcę jej budzić czy mogła by wrócić rano. - Zrozumiałam, że rozmawia z moją mamą.
- Dobrze. Dziękują. Do zobaczenia - Powtórzył Nikodem, i już dalej nic nie mówił. Otworzyłam oczy i je przetarłam usiadłam na łóżku i po chwili wstałam. Zrobiło mi się czarno przed oczami myślałam, że zaraz upadnę ale przytrzymałam się szafki.
- Kim, Co się dzieje - Powiedział.
- Nic, w głowie mi się zakręciło. - Powiedziałam.
- Usiądź, przyniosę ci coś do picia.- Powiedział i wyszedł z pokoju.
Ja się położyłam strasznie bolała mnie głowa. Do pokoju weszła Klara i wczołgała się na łóżko. Weszła mi pomiędzy nogi bo siedziałam po turecku i się na mnie oparła. Wszedł Nikodem spojrzał na nas i podał mi picie. Napiłam się łyka.
- A ja- Powiedziała Klara.
Nikodem się uśmiechnął i przyniósł jej butelkę z sokiem. Ona zaczęła ją pić.
- Masz jakąś tabletkę na głowę - Powiedziałam do Nikodema.
On dotknął ręką mojego czoła.
- Masz gorączkę, pójdę po jakieś tabletki a ty możesz iść pod prysznic zostajesz dzisiaj u mnie na noc twoja mama wie a moja nie ma nic przeciwko.
sobota, 10 sierpnia 2013
Rozdział Szósty - Na zawsze razem.
Gdy rano się obudziłam Nikodem jeszcze spał. Więc poszłam pod prysznic i poszłam po pokoju w ręczniku. Dawno nie grałam na Keyboardzie powiedziałam do siebie w myśli. Usiadłam do pianina i zaczęłam grać jedną z piosenek i dołączyłam moim śpiewem gdy skończyłam przejechałam palcami po klawiszach delektując się, i wstałam. Spojrzałam, że Nikodem siedzi na łóżku nagi.
- Ubierz się, moi bracia mogą w każdej chwili wejść. - Powiedziałam.
- To że umiesz grać to wiedziałem, a do tego ślicznie śpiewasz. - Powiedział.
- Dzięki. - Odpowiedziałam
- Dzisiaj pójdziemy do mnie poznam cię z moją rodziną. - Powiedział
- Ok - Odpowiedziałam
Po czym wygłupialiśmy się i ubieraliśmy w tym samym momencie. Nikodem nie dawał mi się ubrać co od razu założyłam ściągał ze mnie. Ale za którymś razem mi sie udało. Zeszliśmy na dół i zaczęłam robić śniadanie. A Nikodem stal za mną i całował mnie po szyi. Śmiałam się jak nieopętana.
- Przestań widzisz co robię. - Powiedziałam
- Cześć zakochańce -powiedział Liam do nas. Nic mu nie odpowiedzieliśmy. Nikodem trochę się speszył i usiadł przy stole. Podałam mu śniadanie.
- A ty nie jesz ? - Spytał.
- Nie jestem głodna - Powiedziałam i poszłam do łazienki.
---------------------------
- Ona tak zawsze mało je - Powiedział Nikodem do Liama
- Tak - Odpowiedział
Gdy wróciłam Nikodem już zmywał swój talerz.
- To co idziemy do mnie - Powiedział.
- Tak - Odpowiedziałam.
- Ym.. Liam słuchaj ja ide do Nikodema... będę wieczorem albo na obiad. Nie mów nic rodzicom o nocowaniu Nikodema. Dzięki. - Powiedziałam szybko i wyszliśmy
Gdy szliśmy Nikodem złapał mnie za rękę.. I co chwilę na mnie patrzył. Byliśmy przed jego domem stresowałam się nie wiedziałam jak zareagują na mnie jego rodzice. Weszliśmy do domu jego mama na mnie spojrzała.
- Ojej Kochanie chodź tu nasz synuś przyprowadził do domu dziewczynę.. - Zbiegła się cała rodzina aby mnie poznać. Mama Nikodema bardzo miła pani.. Tata który mało co mówił i jego mała 2- letnia siostrzyczka Klara.. Gdy zobaczyła Nikodema od razu chciała do niego na ręce. Szybko Nikodem zaprowadził mnie na górę żeby uniknąć pytań rodziców. Mała Klara się mnie wstydziła. Nie mogliśmy nic przy niej robić. Nikodem zaprowadził ją na dół i zaraz szybko przyszedł do mnie. Ja rozglądałam się po jego pokoju jak na chłopaka miał czysto. Zauważyłam jego rękawice do trenowania on siedział na łóżku i mi się przyglądał. Założyłam je.
- Trochę przepocone, ale to mnie kręci.- Powiedziałam
- Dobra wstawaj i pokarz co umiesz - Powiedziałam.
Zaczęłam go zaczepiać on wstał i od razu mnie przewrócił razem upadliśmy na podłogę.. Siedział na mnie a po chwili ja na nim. Przytrzymałam jego ręce aby nie mógł nic robić i zaczęłam go całować. jego ręce uwolniły się z mojego uścisku i powędrowały na moje biodra. Do pokoju wparowała Klara spojrzała się na nas.
- Niki - Powiedziała
Ja od razu wstałam z Nikodema a on z podłogi..
- Ubierz się, moi bracia mogą w każdej chwili wejść. - Powiedziałam.
- To że umiesz grać to wiedziałem, a do tego ślicznie śpiewasz. - Powiedział.
- Dzięki. - Odpowiedziałam
- Dzisiaj pójdziemy do mnie poznam cię z moją rodziną. - Powiedział
- Ok - Odpowiedziałam
Po czym wygłupialiśmy się i ubieraliśmy w tym samym momencie. Nikodem nie dawał mi się ubrać co od razu założyłam ściągał ze mnie. Ale za którymś razem mi sie udało. Zeszliśmy na dół i zaczęłam robić śniadanie. A Nikodem stal za mną i całował mnie po szyi. Śmiałam się jak nieopętana.
- Przestań widzisz co robię. - Powiedziałam
- Cześć zakochańce -powiedział Liam do nas. Nic mu nie odpowiedzieliśmy. Nikodem trochę się speszył i usiadł przy stole. Podałam mu śniadanie.
- A ty nie jesz ? - Spytał.
- Nie jestem głodna - Powiedziałam i poszłam do łazienki.
---------------------------
- Ona tak zawsze mało je - Powiedział Nikodem do Liama
- Tak - Odpowiedział
Gdy wróciłam Nikodem już zmywał swój talerz.
- To co idziemy do mnie - Powiedział.
- Tak - Odpowiedziałam.
- Ym.. Liam słuchaj ja ide do Nikodema... będę wieczorem albo na obiad. Nie mów nic rodzicom o nocowaniu Nikodema. Dzięki. - Powiedziałam szybko i wyszliśmy
Gdy szliśmy Nikodem złapał mnie za rękę.. I co chwilę na mnie patrzył. Byliśmy przed jego domem stresowałam się nie wiedziałam jak zareagują na mnie jego rodzice. Weszliśmy do domu jego mama na mnie spojrzała.
- Ojej Kochanie chodź tu nasz synuś przyprowadził do domu dziewczynę.. - Zbiegła się cała rodzina aby mnie poznać. Mama Nikodema bardzo miła pani.. Tata który mało co mówił i jego mała 2- letnia siostrzyczka Klara.. Gdy zobaczyła Nikodema od razu chciała do niego na ręce. Szybko Nikodem zaprowadził mnie na górę żeby uniknąć pytań rodziców. Mała Klara się mnie wstydziła. Nie mogliśmy nic przy niej robić. Nikodem zaprowadził ją na dół i zaraz szybko przyszedł do mnie. Ja rozglądałam się po jego pokoju jak na chłopaka miał czysto. Zauważyłam jego rękawice do trenowania on siedział na łóżku i mi się przyglądał. Założyłam je.
- Trochę przepocone, ale to mnie kręci.- Powiedziałam
- Dobra wstawaj i pokarz co umiesz - Powiedziałam.
Zaczęłam go zaczepiać on wstał i od razu mnie przewrócił razem upadliśmy na podłogę.. Siedział na mnie a po chwili ja na nim. Przytrzymałam jego ręce aby nie mógł nic robić i zaczęłam go całować. jego ręce uwolniły się z mojego uścisku i powędrowały na moje biodra. Do pokoju wparowała Klara spojrzała się na nas.
- Niki - Powiedziała
Ja od razu wstałam z Nikodema a on z podłogi..
Rozdział Piąty. - Na zawsze razem.
Spojrzał na mnie.
- Ślicznie wyglądasz- Powiedział.
Ja się uśmiechnęłam usiadłam obok niego. Spojrzał się na keyboarda
- Grasz - Spytał.
- Tak - odpowiedziałam.
- Zagrasz coś dla mnie - Spytał i się uśmiechnął.
- Hm... Jestem zbyt nieśmiała mogę innym razem. - Powiedziałam.
- Zbyt nieśmiała spadłaś dzisiaj z klifu a potem najechałaś na Jamesa. - Powiedział i się zaśmiał.
- Pocałował mnie... To dla tego spadłam dałam krok w tył i nie czułam już pod sobą gruntu.- Powiedziałam Nikodem zrobił duże oczy.
- Podobasz mu się. - Powiedział.
- Wiem, powiedział mi to. - Powiedziałam.
- Ale za późno jesteś tylko moja. - Powiedział ja się uśmiechnęłam i zaczęłam go namiętnie całować. Wstałam zamknęłam drzwi od mojego pokoju w razie jakby ktoś przyszedł i wróciłam na łóżko tym razem ja leżałam na Nikodemie. Mój chłopak ściągnął ze mnie sukienkę a ja z niego bluzkę, usłyszałam pukanie do drzwi a my ze strachu spadliśmy z łóżka..
- Chwilka -odpowiedziałam. Szybko sie podnieśliśmy ja się ubrałam tak samo jak Nikodem poszłam otworzyć moje drzwi.
To byli moi bracie Matt i Liam .
- Kto to ? I co on tu robi.. - - Powiedział Matt był bardziej opiekuńczy w stosunku do mnie.
- Hm to jest Nikodem.. Byłam dzisiaj z nim nad jeziorem.. a teraz przyszedł do mnie. - Powiedziałam.
Oni sie na niego spojrzeli.
- Rodziców nie będzie na noc - Powiedzieli.
- A kiedy twój Nikodem idzie - Powiedział Liam.
- Hm... No właśnie.. Rodzice Nikodema też wyszli gdzieś na noc czy będzie mógł u nas zostać ? - Odpowiedziałam.
- Tak - Powiedział Liam
- Ale śpi na podłodze - Dodał Matt.
- Dobrze, Dobrze - Powiedziałam i się uśmiechnęłam do Nikodema.
- Porwiemy na chwilkę twojego chłoptasia - Powiedział Matt.
- Matt daruj sobie - Powiedziałam.
- Nie martw sie nie zrobię mu nic - Odpowiedział
i Nikodem wyszedł na korytarz Liam zamknął drzwi a mi sie udało posłuchać.
- Słuchaj nasza siostra jest bardzo wrażliwa - Powiedział Matt
- Tak bardzo - Dołączył Liam.
- Wiem - Odpowiedział Nikodem.
- Jak coś zrobisz naszej Malutkiej siostrze to będziesz miał przesrane - Powiedział Matt.
- Bardzo - Dołączył Liam.
- Uwierzcie nie mam zamiaru jej zranić ani teraz ani nigdy. Więc darujcie sobie - Powiedział i poklepał ich po ramieniu.
- Już cię lubię - Powiedział Matt i zrobił to samo..
Nikodem wszedł do mojego pokoju.
- Co ci odbiło, żebym tutaj nocował. ?- Powiedział.
- Chciałam spędzić z tobą noc. A coś nie pasuje to możesz wyjść- Odpowiedziałam
Wyjął telefon i zadzwonił.
- Mamo, zostaje dzisiaj na noc u Jamesa. Będę rano. Pa - Powiedział i sie rozłączył.
Po czym podszedł do mnie pocałował mnie.
- To co mam spać na tej podłodze. - Spytał.
- A chcesz ? - Odpowiedziałam
- Nie- Odpowiedział.
- NO to ja też nie chce - Powiedziałam i się uśmiechnęłam..
Nikodem przejął kontrolę zaczął mnie całować, zdjął ze mnie sukienkę a ja z niego bluzkę. Zrobiliśmy to!! Najcudowniejsza noc w moim życiu. Zasnęliśmy przytuleni do siebie jak dwie łyżeczki. W nocy przebudziłam się chciało mi się pić zarzuciłam na siebie bieliznę i zeszłam na dół. Wyciągnęłam z lodówki sok i napiłam się łyka.
- On śpi z tobą w jednym łóżku - Usłyszałam Matta odwróciłam się do niego i nic nie powiedziałam wiedział, że to jest prawda.
- Zrobiliście to - Spytał.
- Matt to może życie intymne.. - Powiedziałam.
- Życie intymne masz 16 lat - Powiedział.
- Jestem szczęśliwa - Powiedziałam odstawiłam sok do lodówki.
- To jest najważniejsze - dodałam.
- A teraz przepraszam idę spać. - Powiedziałam i poszłam na górę położyłam się w bieliźnie przytuliłam sie do Nikodema on się przebudził.
- Gdzie byłaś - Powiedział.
- Napić się - Odpowiedziałam wyczuł na moim ciele bieliznę i ją od razu zdjął. Smyrał mnie swoją ręką po moim nagim ciele w pewnej chwili zasnęliśmy.
- Ślicznie wyglądasz- Powiedział.
Ja się uśmiechnęłam usiadłam obok niego. Spojrzał się na keyboarda
- Grasz - Spytał.
- Tak - odpowiedziałam.
- Zagrasz coś dla mnie - Spytał i się uśmiechnął.
- Hm... Jestem zbyt nieśmiała mogę innym razem. - Powiedziałam.
- Zbyt nieśmiała spadłaś dzisiaj z klifu a potem najechałaś na Jamesa. - Powiedział i się zaśmiał.
- Pocałował mnie... To dla tego spadłam dałam krok w tył i nie czułam już pod sobą gruntu.- Powiedziałam Nikodem zrobił duże oczy.
- Podobasz mu się. - Powiedział.
- Wiem, powiedział mi to. - Powiedziałam.
- Ale za późno jesteś tylko moja. - Powiedział ja się uśmiechnęłam i zaczęłam go namiętnie całować. Wstałam zamknęłam drzwi od mojego pokoju w razie jakby ktoś przyszedł i wróciłam na łóżko tym razem ja leżałam na Nikodemie. Mój chłopak ściągnął ze mnie sukienkę a ja z niego bluzkę, usłyszałam pukanie do drzwi a my ze strachu spadliśmy z łóżka..
- Chwilka -odpowiedziałam. Szybko sie podnieśliśmy ja się ubrałam tak samo jak Nikodem poszłam otworzyć moje drzwi.
To byli moi bracie Matt i Liam .
- Kto to ? I co on tu robi.. - - Powiedział Matt był bardziej opiekuńczy w stosunku do mnie.
- Hm to jest Nikodem.. Byłam dzisiaj z nim nad jeziorem.. a teraz przyszedł do mnie. - Powiedziałam.
Oni sie na niego spojrzeli.
- Rodziców nie będzie na noc - Powiedzieli.
- A kiedy twój Nikodem idzie - Powiedział Liam.
- Hm... No właśnie.. Rodzice Nikodema też wyszli gdzieś na noc czy będzie mógł u nas zostać ? - Odpowiedziałam.
- Tak - Powiedział Liam
- Ale śpi na podłodze - Dodał Matt.
- Dobrze, Dobrze - Powiedziałam i się uśmiechnęłam do Nikodema.
- Porwiemy na chwilkę twojego chłoptasia - Powiedział Matt.
- Matt daruj sobie - Powiedziałam.
- Nie martw sie nie zrobię mu nic - Odpowiedział
i Nikodem wyszedł na korytarz Liam zamknął drzwi a mi sie udało posłuchać.
- Słuchaj nasza siostra jest bardzo wrażliwa - Powiedział Matt
- Tak bardzo - Dołączył Liam.
- Wiem - Odpowiedział Nikodem.
- Jak coś zrobisz naszej Malutkiej siostrze to będziesz miał przesrane - Powiedział Matt.
- Bardzo - Dołączył Liam.
- Uwierzcie nie mam zamiaru jej zranić ani teraz ani nigdy. Więc darujcie sobie - Powiedział i poklepał ich po ramieniu.
- Już cię lubię - Powiedział Matt i zrobił to samo..
Nikodem wszedł do mojego pokoju.
- Co ci odbiło, żebym tutaj nocował. ?- Powiedział.
- Chciałam spędzić z tobą noc. A coś nie pasuje to możesz wyjść- Odpowiedziałam
Wyjął telefon i zadzwonił.
- Mamo, zostaje dzisiaj na noc u Jamesa. Będę rano. Pa - Powiedział i sie rozłączył.
Po czym podszedł do mnie pocałował mnie.
- To co mam spać na tej podłodze. - Spytał.
- A chcesz ? - Odpowiedziałam
- Nie- Odpowiedział.
- NO to ja też nie chce - Powiedziałam i się uśmiechnęłam..
Nikodem przejął kontrolę zaczął mnie całować, zdjął ze mnie sukienkę a ja z niego bluzkę. Zrobiliśmy to!! Najcudowniejsza noc w moim życiu. Zasnęliśmy przytuleni do siebie jak dwie łyżeczki. W nocy przebudziłam się chciało mi się pić zarzuciłam na siebie bieliznę i zeszłam na dół. Wyciągnęłam z lodówki sok i napiłam się łyka.
- On śpi z tobą w jednym łóżku - Usłyszałam Matta odwróciłam się do niego i nic nie powiedziałam wiedział, że to jest prawda.
- Zrobiliście to - Spytał.
- Matt to może życie intymne.. - Powiedziałam.
- Życie intymne masz 16 lat - Powiedział.
- Jestem szczęśliwa - Powiedziałam odstawiłam sok do lodówki.
- To jest najważniejsze - dodałam.
- A teraz przepraszam idę spać. - Powiedziałam i poszłam na górę położyłam się w bieliźnie przytuliłam sie do Nikodema on się przebudził.
- Gdzie byłaś - Powiedział.
- Napić się - Odpowiedziałam wyczuł na moim ciele bieliznę i ją od razu zdjął. Smyrał mnie swoją ręką po moim nagim ciele w pewnej chwili zasnęliśmy.
Rozdział Czwarty - Na zawsze razem.
Wieczorem nie wiedziałam kiedy zasnęłam, rano wstałam poszłam pod prysznic gdy z niego wyszłam założyłam kostium na siebie, a na kostium krótkie spodenki i niebieską bluzkę. Założyłam moje Vansy, spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy do torby i wyszłam z psem.....
Przeszłam się z nim wzdłuż parku jak zawsze, gdy wracałam i byłam prawie pod domem zauważyłam jak z auta wysiada Nikodem. Rozejrzał sie i mnie zauważył pomachał mi szybkim krokiem do niego podeszłam.
- Cześć - Powiedział.
- Hej, poczekaj odniosę psa i wezmę torbę.- Powiedziałam.
Po czym poszłam do domu i szybko wzięłam torbę i wyszłam. Było z nim dwóch kolegów jeden pełnoletni Jim który prowadził auto i jeden od nas o rok starszy James. Grzecznie podali mi rękę jak to przystało, i się przywitali. Nikodem mnie wpuścił pierwszą do auta, on wszedł za mną a potem James. a Jim prowadził auto szybko dojechaliśmy na miejsce. Rozłożyliśmy się, miejsce było piękne, była wysoki klif do skakania ja nie miałam odwagi z niego skoczyć a po drugie nie umiałam pływać. Zdjęłam z siebie spodenki i bluzkę, założyłam okulary słoneczne wyciągnęłam z torby olejek do opalania i zaczęłam smarować ramiona. Chciałam poprosić Nikodema o posmarowanie pleców ale już był w wodzie z Jimem. Zauważyłam Jamesa
- Mógłbyś mi posmarować plecy, mam zamiar się opalić.- Powiedziałam i sie uśmiechnęłam.
- Z wielką chęcią- Odpowiedział wziął ode mnie olejek i zaczął mi smarować plecy Nikodem nam się przyglądał. Gdy skończył poszłam na brzeg jeziora. Jim wyszedł na koc a Nikodem był sam w wodzie, ja nie chciałam wchodzić za głęboko woda była też zimna. Nikodem spojrzał na mnie.
- Wchodzisz- Powiedział i puścił mi oczko..
- Nie woda jest zimna i wg. - Powiedziałam
Po czym on wyszedł z wody a ja nadal stałam.. Myślałam, że Nikodem jest na kocu a on się skradał do mnie, wziął mnie na ręce i wszedł do wody. Woda była lodowata. On ledwo nie dosięgał, myślał, że umiem pływać i chciał mnie już puścić.
- Nie... Ja nie umiem pływać.- Krzyknęłam.
- Dobrze, nie bój się nie puszczę cię. - Powiedział.
- Co od ciebie chciał James. - Powiedział i na mnie spojrzał.
- Nic, to ja od niego coś chciałam, chciałam aby mi posmarował plecy olejkiem do opalania.- Powiedziałam
- Nie mogłaś mnie poprosić - Powiedział.
- Byłeś w wodzie... Oj nie bądź już taki zazdrosny- Powiedziałam i dałam mu całusa w usta.
- Hm... Bardzo dobrze nam się dogaduje i wg. - Powiedziałam.
- No to dobrze... - Powiedział.. i się uśmiechnął.
- Więc.... ? - Powiedziałam
- Am.. A no tak... Czy uczyniła byś mi ten zaszczyt i została byś moją dziewczyną.. ? - Spytał a ja się zarumieniłam .
- Tak. - Odpowiedziałam a on dał mi całusa w usta..
Wyszliśmy z wody on zaczął się opalać a ja chciałam się przejść. Poszłam na klif chciałam zobaczyć jak wysoko i się przeraziłam było jakieś 5-6 metrów, wydawało się naprawdę bardzo wysoko. Usłyszałam czyjeś kroki zauważyłam że to James.. nie przepadałam za nim. Podszedł do mnie.
- Co robisz ? - Powiedział.
- A patrzę sobie. - Powiedziałam.
- Chcesz skoczyć. - Spytał i sie uśmiechnął.
- Nie... Nie.. - Odpowiedziałam.
Przybliżył się do mnie a ja dałam kroka w tył byłam jeden krok od tego abym spadła. Spojrzał na mnie tymi swoimi uwodzicielskimi oczami.
- Podobasz mi się - Powiedział.
- A ja nie wiem co powiedzieć i co mam z tym zrobić. - Powiedziałam.
- Ty nic nie rób ja dam pierwszy krok- Powiedział po czym się bardziej do mnie zbliżył i chciał mnie pocałować gdy to już zrobił ja się od niego odepchnęłam i kompletnie zapomniałam, że jestem na klifie.. Po chwili nie czułam pod sobą gruntu spojrzałam się pod siebie i widziałam jak spadam do wody.
- Nikodem.. - Krzyknęłam i wpadłam do wody, nie umiałam się wynurzyć. Połknęłam dużo wody, zabrakło mi powietrza...
- Oddychaj - Usłyszałam głos Nikodema ocknęłam się i wyplułam całą wodę którą miałam w płucach. Zauważyłam nad sobą Nikodema Jamesa i Jima. Wstałam spojrzałam na Jamesa.
- To wszystko przez ciebie- Krzyknęłam. On do mnie podszedł i złapał mnie za rękę..
- Ja... - Próbował powiedzieć.
- Nie dotykaj mnie....!! - Przerwałam mu i się od niego wyrwałam.
- Nikodem zabierz mnie do domu.. - Powiedziałam do niego.
- Chłopaki zbieramy się - Powiedział do nich. Ja się ubrałam zarzuciłam torbę na ramie i zanim się obejrzałam byliśmy już pod moim domem. Moich rodziców w domu nie było. Wysiadłam z auta spojrzałam na Nikodema.
- Chcesz do mnie przyjść - Powiedziałam.
- Teraz ? - Odpowiedział a ja pokiwałam mu głową. On wysiadł z auta pożegnał się z chłopakami i podszedł za mną. Weszliśmy do domu po czym poszliśmy do mojego pokoju. Nikodem usiadł na łóżku.
- Idę pod prysznic - Powiedziałam.
On kiwnął głową. Wyszłam z pod prysznica i ubrałam się w bieliznę i zarzuciłam na siebie sukienkę, po czym poszłam do pokoju.
Przeszłam się z nim wzdłuż parku jak zawsze, gdy wracałam i byłam prawie pod domem zauważyłam jak z auta wysiada Nikodem. Rozejrzał sie i mnie zauważył pomachał mi szybkim krokiem do niego podeszłam.
- Cześć - Powiedział.
- Hej, poczekaj odniosę psa i wezmę torbę.- Powiedziałam.
Po czym poszłam do domu i szybko wzięłam torbę i wyszłam. Było z nim dwóch kolegów jeden pełnoletni Jim który prowadził auto i jeden od nas o rok starszy James. Grzecznie podali mi rękę jak to przystało, i się przywitali. Nikodem mnie wpuścił pierwszą do auta, on wszedł za mną a potem James. a Jim prowadził auto szybko dojechaliśmy na miejsce. Rozłożyliśmy się, miejsce było piękne, była wysoki klif do skakania ja nie miałam odwagi z niego skoczyć a po drugie nie umiałam pływać. Zdjęłam z siebie spodenki i bluzkę, założyłam okulary słoneczne wyciągnęłam z torby olejek do opalania i zaczęłam smarować ramiona. Chciałam poprosić Nikodema o posmarowanie pleców ale już był w wodzie z Jimem. Zauważyłam Jamesa
- Mógłbyś mi posmarować plecy, mam zamiar się opalić.- Powiedziałam i sie uśmiechnęłam.
- Z wielką chęcią- Odpowiedział wziął ode mnie olejek i zaczął mi smarować plecy Nikodem nam się przyglądał. Gdy skończył poszłam na brzeg jeziora. Jim wyszedł na koc a Nikodem był sam w wodzie, ja nie chciałam wchodzić za głęboko woda była też zimna. Nikodem spojrzał na mnie.
- Wchodzisz- Powiedział i puścił mi oczko..
- Nie woda jest zimna i wg. - Powiedziałam
Po czym on wyszedł z wody a ja nadal stałam.. Myślałam, że Nikodem jest na kocu a on się skradał do mnie, wziął mnie na ręce i wszedł do wody. Woda była lodowata. On ledwo nie dosięgał, myślał, że umiem pływać i chciał mnie już puścić.
- Nie... Ja nie umiem pływać.- Krzyknęłam.
- Dobrze, nie bój się nie puszczę cię. - Powiedział.
- Co od ciebie chciał James. - Powiedział i na mnie spojrzał.
- Nic, to ja od niego coś chciałam, chciałam aby mi posmarował plecy olejkiem do opalania.- Powiedziałam
- Nie mogłaś mnie poprosić - Powiedział.
- Byłeś w wodzie... Oj nie bądź już taki zazdrosny- Powiedziałam i dałam mu całusa w usta.
- Hm... Bardzo dobrze nam się dogaduje i wg. - Powiedziałam.
- No to dobrze... - Powiedział.. i się uśmiechnął.
- Więc.... ? - Powiedziałam
- Am.. A no tak... Czy uczyniła byś mi ten zaszczyt i została byś moją dziewczyną.. ? - Spytał a ja się zarumieniłam .
- Tak. - Odpowiedziałam a on dał mi całusa w usta..
Wyszliśmy z wody on zaczął się opalać a ja chciałam się przejść. Poszłam na klif chciałam zobaczyć jak wysoko i się przeraziłam było jakieś 5-6 metrów, wydawało się naprawdę bardzo wysoko. Usłyszałam czyjeś kroki zauważyłam że to James.. nie przepadałam za nim. Podszedł do mnie.
- Co robisz ? - Powiedział.
- A patrzę sobie. - Powiedziałam.
- Chcesz skoczyć. - Spytał i sie uśmiechnął.
- Nie... Nie.. - Odpowiedziałam.
Przybliżył się do mnie a ja dałam kroka w tył byłam jeden krok od tego abym spadła. Spojrzał na mnie tymi swoimi uwodzicielskimi oczami.
- Podobasz mi się - Powiedział.
- A ja nie wiem co powiedzieć i co mam z tym zrobić. - Powiedziałam.
- Ty nic nie rób ja dam pierwszy krok- Powiedział po czym się bardziej do mnie zbliżył i chciał mnie pocałować gdy to już zrobił ja się od niego odepchnęłam i kompletnie zapomniałam, że jestem na klifie.. Po chwili nie czułam pod sobą gruntu spojrzałam się pod siebie i widziałam jak spadam do wody.
- Nikodem.. - Krzyknęłam i wpadłam do wody, nie umiałam się wynurzyć. Połknęłam dużo wody, zabrakło mi powietrza...
- Oddychaj - Usłyszałam głos Nikodema ocknęłam się i wyplułam całą wodę którą miałam w płucach. Zauważyłam nad sobą Nikodema Jamesa i Jima. Wstałam spojrzałam na Jamesa.
- To wszystko przez ciebie- Krzyknęłam. On do mnie podszedł i złapał mnie za rękę..
- Ja... - Próbował powiedzieć.
- Nie dotykaj mnie....!! - Przerwałam mu i się od niego wyrwałam.
- Nikodem zabierz mnie do domu.. - Powiedziałam do niego.
- Chłopaki zbieramy się - Powiedział do nich. Ja się ubrałam zarzuciłam torbę na ramie i zanim się obejrzałam byliśmy już pod moim domem. Moich rodziców w domu nie było. Wysiadłam z auta spojrzałam na Nikodema.
- Chcesz do mnie przyjść - Powiedziałam.
- Teraz ? - Odpowiedział a ja pokiwałam mu głową. On wysiadł z auta pożegnał się z chłopakami i podszedł za mną. Weszliśmy do domu po czym poszliśmy do mojego pokoju. Nikodem usiadł na łóżku.
- Idę pod prysznic - Powiedziałam.
On kiwnął głową. Wyszłam z pod prysznica i ubrałam się w bieliznę i zarzuciłam na siebie sukienkę, po czym poszłam do pokoju.
piątek, 9 sierpnia 2013
Rozdział trzeci - Na zawsze razem.
Kiedy się obudziłam, pościeliłam łóżko i poszłam się ubrać, wyjęłam z szafy zielony podkoszulek i ciemne szorty. Związałam włosy i zbiegłam na dół
z torbą na ramieniu, zjadłam miskę płatek i wyszłam przed dom, czekałam na autobus z moimi braćmi w tym czasie rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Podjechał autobus
w trójkę zapakowaliśmy się do niego i odjechaliśmy. Po chwili już byliśmy przed szkołą wysiadłam i poszłam w stronę swojej szafki, włożyłam do niej książki
i wyjęłam te które były mi potrzebne, pierwszą miałam matematykę, zamknęłam szafkę i poszłam do klasy ponieważ już było po dzwonku.
Usiadłam obok mojej przyjaciółki Lucy, wczoraj nie było jej w szkole więc opowiedziałam jej wydarzenia z wczoraj i o chłopaku którego poznałam.
Po dzwonku poszłam do szafki wymienić książki. Zamknęłam szafkę i poszłam w stronę klasy plastycznej, po drodze zauważyłam jakieś zbiorowisko podeszłam bliżej
i zobaczyłam mojego brata Liama jak się bił. Wepchnęłam się przed tłum i weszłam między mojego brata a tego chłopaka,
szybko go wyprowadziłam za nim nie było jeszcze żadnych nauczycieli.
- Znów, nie mogłeś sobie oszczędzić. Pokaż się.- Powiedziała patrząc czy są jakieś szkody.
- Daj już spokój, nic mi nie jest. - Widziałam że nie może ruszać ręką.
- Rusz ręką. - Powiedziałam
- Nie mogę. - Spróbował, ale to nic nie dało.
- Chodź - Zaprowadziłam go do pielęgniarki i zostawiłam go tam, kończyłam od braci później wiec, jeszcze przed lekcją znalazłam Matta
i poprosiłam go aby odprowadził Liama do domu i powiadomił mamę że prawdo podobnie ma złamaną rękę. Było już po dzwonku, wparowałam do klasy przepraszając za spóźnienie
rozejrzałam się po klasie i przypomniałam sobie że mam dziś łączone lekcje z klasą Nikodema, zajęłam szybko miejsce obok mojej przyjaciółki i odwróciłam się do tyłu.
Nickodem uśmiechnął się do mnie, a ja do niego.
- To ten chłopak ? - Zapytała Lucy.
- Tak. - Opowiedziałam śmiejąc się po cichu. W takcie lekcji dostałam liścik. ,, To jak z tą naszą wspólną nauką'' Nikodem. Przeczytałam to i sie uśmiechnęłam. ,, Pójdziemy do mnie po szkole'' Odpisałam że to była nasza ostatnia lekcja to pewnie Nikodem nie mógł juz się doczekać. Po dzwonku poszłam do mojej szafki wzięłam wszystkie potrzebne książki i spakowałam do torby. Zauważywszy Nikodema przy swojej szafce podeszłam do niego.
- To co idziemy - Powiedziałam.
- Tak - Odpowiedział.
Pociągałam go za koszulkę bo chciał iść w inną stronę i się do niego uśmiechnęłam. Nie poszliśmy na szkolnego busa zdecydowaliśmy, że pójdziemy na pieszo. Po drodze rozmawialiśmy o naszych hobby ja powiedziałam, że lubię opiewać i grać a on że trenuje sztuki walki. W pewnym momencie była cisza.
- Jutro jest sobota nie chciała byś pójść ze mną i moimi kolegami nad Jezioro ? - Powiedział i sie uśmiechnął.
- A mogła bym pójść i tak nie mam nic lepszego do roboty. - Powiedziałam po czym Nikodem sie bardzo szczerze uśmiechnął.
Weszłam do domu przedstawiłam mamie Nikodema i powiedziałam w jakich zamiarach do mnie przyszedł. Mama bardzo się ucieszyła, że pomagam kolegą. Poszliśmy na dół i zacząłem mu tumaczyć matematyką. Był bardzo zdolny szybko sie uczył. Po jakiejś godzinie umiał już to co było potrzebne. Spojrzałam się na niego a on na mnie. Jego ręka była na moim udzie. Spojrzałam na nia a potem znowu prostu w oczy Nikodemowi. Złapałam go za tył głowy.
- Chodź tu- wyszeptałam i zbliżyłam go do siebie zaczął mnie namiętnie całować a ja jego.. Lekko się przechyliłam a on się na mnie położył. Po chwili pomyślałam co ja robię?? I zrzuciłam go z siebie.
- Przepraszam nie wiem co mnie napadło.. - Powiedziałam i wstałam z łóżka.
- Czas na Ciebie już chyba - Spojrzał na zegarek
- No rzeczywiście rano podjedziemy po ciebie z kolegami.
Po czym wyszedł a ja opadłam na łóżko.
z torbą na ramieniu, zjadłam miskę płatek i wyszłam przed dom, czekałam na autobus z moimi braćmi w tym czasie rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Podjechał autobus
w trójkę zapakowaliśmy się do niego i odjechaliśmy. Po chwili już byliśmy przed szkołą wysiadłam i poszłam w stronę swojej szafki, włożyłam do niej książki
i wyjęłam te które były mi potrzebne, pierwszą miałam matematykę, zamknęłam szafkę i poszłam do klasy ponieważ już było po dzwonku.
Usiadłam obok mojej przyjaciółki Lucy, wczoraj nie było jej w szkole więc opowiedziałam jej wydarzenia z wczoraj i o chłopaku którego poznałam.
Po dzwonku poszłam do szafki wymienić książki. Zamknęłam szafkę i poszłam w stronę klasy plastycznej, po drodze zauważyłam jakieś zbiorowisko podeszłam bliżej
i zobaczyłam mojego brata Liama jak się bił. Wepchnęłam się przed tłum i weszłam między mojego brata a tego chłopaka,
szybko go wyprowadziłam za nim nie było jeszcze żadnych nauczycieli.
- Znów, nie mogłeś sobie oszczędzić. Pokaż się.- Powiedziała patrząc czy są jakieś szkody.
- Daj już spokój, nic mi nie jest. - Widziałam że nie może ruszać ręką.
- Rusz ręką. - Powiedziałam
- Nie mogę. - Spróbował, ale to nic nie dało.
- Chodź - Zaprowadziłam go do pielęgniarki i zostawiłam go tam, kończyłam od braci później wiec, jeszcze przed lekcją znalazłam Matta
i poprosiłam go aby odprowadził Liama do domu i powiadomił mamę że prawdo podobnie ma złamaną rękę. Było już po dzwonku, wparowałam do klasy przepraszając za spóźnienie
rozejrzałam się po klasie i przypomniałam sobie że mam dziś łączone lekcje z klasą Nikodema, zajęłam szybko miejsce obok mojej przyjaciółki i odwróciłam się do tyłu.
Nickodem uśmiechnął się do mnie, a ja do niego.
- To ten chłopak ? - Zapytała Lucy.
- Tak. - Opowiedziałam śmiejąc się po cichu. W takcie lekcji dostałam liścik. ,, To jak z tą naszą wspólną nauką'' Nikodem. Przeczytałam to i sie uśmiechnęłam. ,, Pójdziemy do mnie po szkole'' Odpisałam że to była nasza ostatnia lekcja to pewnie Nikodem nie mógł juz się doczekać. Po dzwonku poszłam do mojej szafki wzięłam wszystkie potrzebne książki i spakowałam do torby. Zauważywszy Nikodema przy swojej szafce podeszłam do niego.
- To co idziemy - Powiedziałam.
- Tak - Odpowiedział.
Pociągałam go za koszulkę bo chciał iść w inną stronę i się do niego uśmiechnęłam. Nie poszliśmy na szkolnego busa zdecydowaliśmy, że pójdziemy na pieszo. Po drodze rozmawialiśmy o naszych hobby ja powiedziałam, że lubię opiewać i grać a on że trenuje sztuki walki. W pewnym momencie była cisza.
- Jutro jest sobota nie chciała byś pójść ze mną i moimi kolegami nad Jezioro ? - Powiedział i sie uśmiechnął.
- A mogła bym pójść i tak nie mam nic lepszego do roboty. - Powiedziałam po czym Nikodem sie bardzo szczerze uśmiechnął.
Weszłam do domu przedstawiłam mamie Nikodema i powiedziałam w jakich zamiarach do mnie przyszedł. Mama bardzo się ucieszyła, że pomagam kolegą. Poszliśmy na dół i zacząłem mu tumaczyć matematyką. Był bardzo zdolny szybko sie uczył. Po jakiejś godzinie umiał już to co było potrzebne. Spojrzałam się na niego a on na mnie. Jego ręka była na moim udzie. Spojrzałam na nia a potem znowu prostu w oczy Nikodemowi. Złapałam go za tył głowy.
- Chodź tu- wyszeptałam i zbliżyłam go do siebie zaczął mnie namiętnie całować a ja jego.. Lekko się przechyliłam a on się na mnie położył. Po chwili pomyślałam co ja robię?? I zrzuciłam go z siebie.
- Przepraszam nie wiem co mnie napadło.. - Powiedziałam i wstałam z łóżka.
- Czas na Ciebie już chyba - Spojrzał na zegarek
- No rzeczywiście rano podjedziemy po ciebie z kolegami.
Po czym wyszedł a ja opadłam na łóżko.
Rozdział Drugi - Na zawsze razem.
Niedziela minęła tak samo pomogłam mamie z obiadem grałam z braćmi w PS3 bawiłam się z psem i grałam na Keyboardzie. Wieczorem naszykowałam się do szkoły i poszłam spać. 6:40 dzwoni budzik na ślepo zaczęłam go szukać a gdy go odnalazłam wyłączyłam i wstałam. Ubrałam się w krótkie spodenki żółta bluzkę i czarną kamizelkę. Zeszłam na dół przegryzłam tosta i o 7:15 wyszłam przed dom. Podjeżdżał po mnie bus szkolny.Usiadłam na krawężniku i chwile poczekałam. Gdy zauważyłam, że jedzie wstałam, zatrzymał się przede mną i otworzyły się drzwi wsiadłam do niego. Zajęłam moje ulubione miejsce. Zatrzymaliśmy się przed szkołą a ja do mojej szafki otworzyłam ją kluczykiem i wyciągnęłam odpowiednie książki. Po tym poszłam do sali zajęłam moje miejsce, ponieważ był już dzwonek ta lekcja szybko minęła.Po dzwonku na przerwę wyszłam z sali i szłam w stronę mojej szafki przyglądałam się mojemu sprawdzianowi nawet dobrze mi poszło. Po chwili wszystko mi wypadło na podłogę bo wpadłam na kogoś a ten ktoś na mnie.. ukucnęłam zacząłem zbierać rzeczy ta osoba też dotknęłam się z nią ręką wtedy podniosłam głowę i zobaczyłam tego samego chłopaka co w sklepie mojego taty gdy pozbierałam moje rzeczy wstałam..
- Przepraszam,zagapiłam się - Powiedziałam
- Nie ma sprawy zdarza się. - Odpowiedział.
Odwróciłam się i poszłam do szafki. Zaczęłam chować moje rzeczy. Zauważyłam, że chłopak z którym się zderzyłam idzie do mnie zasłoniłam się szybko szafką.
- Nie ukrywaj się. Zapomniałaś sprawdzianu i chciałem ci oddać. - Powiedział i podał mi kartkę. Wzięłam ją od niego.
- Dzięki - Odpowiedziałam.
- Dobrze ci poszło ja mam złe oceny, może pomogła byś mi przy matmie i fizyce? - Spytał się chłopak.
- Nie znamy się. - Odpowiedziałam.
- Nikodem jestem - Powiedział i podał rękę.
Również mu ją podałam.
- Kim - Odpowiedziałam.
- To co jak z tą nauką - Powiedział.
- Pomyślę -odpowiedziałam. Puściłam jego rękę i poszłam na następną lekcję... Z Nikodemem widziałam się tylko przelotnie on sie uśmiechał do mnie a ja do niego. Po lekcjach pojechałam do domu busem i od razu wyszłam z psem tym razem poszłam do parku i puściłam mojego psa luzem. Bawił sie z innymi psami a ja czytałam gazetę. Obok mnie usiadł Nikodem.
- Co ty tu robisz - Powiedziałam.
- A przyszedłem z psem. - Odpowiedział.
- A ty ? - Powiedział.
- Ja też - odpowiedziałam.
Wstałam zawołałam psa i zacząłem sie z nim bawić, zaczął na mnie skakać. Pod jego masą się przewróciłam. Usłyszałam śmiech Nikodema.
- Pomógł byś mi wstać, a nie się śmiejesz. -Powiedziałam.
Po czym podszedł i podał rękę. Podałam mu moją i pomógł mi sie podnieść. I znów się śmiał. Popchnęłam go lekko. On się na mnie spojrzał.
- Lepiej tak nie rób. - Powiedział
- Bo co - Odpowiedziałam.
- Bo to - Powiedział podszedł do mnie i zaczął mnie gilgotać
Położyłam się na ziemię a on na mnie usiadł po chwili przestał i sie na mnie spojrzał. Ja od razu przerzuciłam go ze ja na nim siedziałam.
- Masz siłę - Powiedział.
- W końcu mam dwóch starszych braci, trzeba sobie jakoś radzić - odpowiedziałam. Wstałam i pomogłam mu wstać. Pożegnaliśmy się i poszliśmy w swoją stronę.Wróciłam do domu zjadłam kolacje odrobiłam lekcje poszłam pod prysznic a potem poszłam spać.
- Przepraszam,zagapiłam się - Powiedziałam
- Nie ma sprawy zdarza się. - Odpowiedział.
Odwróciłam się i poszłam do szafki. Zaczęłam chować moje rzeczy. Zauważyłam, że chłopak z którym się zderzyłam idzie do mnie zasłoniłam się szybko szafką.
- Nie ukrywaj się. Zapomniałaś sprawdzianu i chciałem ci oddać. - Powiedział i podał mi kartkę. Wzięłam ją od niego.
- Dzięki - Odpowiedziałam.
- Dobrze ci poszło ja mam złe oceny, może pomogła byś mi przy matmie i fizyce? - Spytał się chłopak.
- Nie znamy się. - Odpowiedziałam.
- Nikodem jestem - Powiedział i podał rękę.
Również mu ją podałam.
- Kim - Odpowiedziałam.
- To co jak z tą nauką - Powiedział.
- Pomyślę -odpowiedziałam. Puściłam jego rękę i poszłam na następną lekcję... Z Nikodemem widziałam się tylko przelotnie on sie uśmiechał do mnie a ja do niego. Po lekcjach pojechałam do domu busem i od razu wyszłam z psem tym razem poszłam do parku i puściłam mojego psa luzem. Bawił sie z innymi psami a ja czytałam gazetę. Obok mnie usiadł Nikodem.
- Co ty tu robisz - Powiedziałam.
- A przyszedłem z psem. - Odpowiedział.
- A ty ? - Powiedział.
- Ja też - odpowiedziałam.
Wstałam zawołałam psa i zacząłem sie z nim bawić, zaczął na mnie skakać. Pod jego masą się przewróciłam. Usłyszałam śmiech Nikodema.
- Pomógł byś mi wstać, a nie się śmiejesz. -Powiedziałam.
Po czym podszedł i podał rękę. Podałam mu moją i pomógł mi sie podnieść. I znów się śmiał. Popchnęłam go lekko. On się na mnie spojrzał.
- Lepiej tak nie rób. - Powiedział
- Bo co - Odpowiedziałam.
- Bo to - Powiedział podszedł do mnie i zaczął mnie gilgotać
Położyłam się na ziemię a on na mnie usiadł po chwili przestał i sie na mnie spojrzał. Ja od razu przerzuciłam go ze ja na nim siedziałam.
- Masz siłę - Powiedział.
- W końcu mam dwóch starszych braci, trzeba sobie jakoś radzić - odpowiedziałam. Wstałam i pomogłam mu wstać. Pożegnaliśmy się i poszliśmy w swoją stronę.Wróciłam do domu zjadłam kolacje odrobiłam lekcje poszłam pod prysznic a potem poszłam spać.
Nowe Opowiadanie. - Na zawsze razem.
Jestem Kim Quetron mam 16 lat. Jestem wysoką blondynką z długimi falowanymi włosami o zielonych oczach. Mam dwóch starszych braci. Liama i Matta. Mieszkamy już w kanadzie ponad dwa lata. Mama dostała tutaj dobrą pracę w banku a tata ma własny sklep muzyczny. Czasami przychodziłam mu pomagać i grać na pianinie w domu mam Keyboarda. Mam wybranych znajomych z którymi się spotykam, odkąd tu mieszkam żaden chłopak jeszcze na mnie nie zwrócił uwagi. Była sobota wstałam rano poszłam zjeść śniadanie pozmywałam po sobie i poszłam się ubrać. Ubrałam się w czarne rurki Fioletowe Vansy i szarą bluzkę. Po czym od razu wyszłam z moim psem Lolly na spacer. To był mały Labrador, poszłam z nim wzdłuż parku pochodziłam trochę po osiedlu i wróciłam do domu po tym dałam mu wody i karmy i wyszłam pomóc tacie w sklepie. Sklep był dwie ulice dalej nie zajęło mi to długo bo zawsze szłam szybkim krokiem. Dotarłam na miejsce przywitałam sie z tatą wzięłam z pudła płyty i zaczęłam je rozkładać. Po paru godzinach rozkładania zaczęłam sprawdzać czy wszystkie płyty są ułożone na swoich miejscach, zauważyłam też, że pewien wysoki brunet o piwnych oczach mi sie przygląda. Zlekceważyłam to bo pewnie mi się przyglądał bo miałam coś na twarzy albo byłam, źle ubrana. Tak się zagapiłam płytami, że nie zauważyłam jak ten chłopak do mnie podszedł.
- Hej, moja siostra ma urodziny i chciałem jej kupić płytę Olly Murs, a zauważyłem, że wiesz gdzie co leży. Pomogła byś mi znaleźć ? - Powiedział do mnie chłopak, ja sie na niego spojrzałem
- W tamtym regale pod O. - Odpowiedziałam i pokazałam palcem jeden regał. I zajęłam się ponownym układaniem.
- Dzięki - Odpowiedział i poszedł.
A ja poszłam na zaplecze zostawiłam otwarte drzwi jak zawsze usiadłam do pianina i zaczęłam grać jedną z moich ulubionych piosenek. Gdy skończyłam usłyszałam klaskanie odwróciłam sie i w drzwiach stał mój tata.
- Bravo - powiedział. Podeszłam do niego i dał mi całusa w czoło.
- Przyszła nowa płyta twojego ulubionego wykonawcy. - Powiedział na zahipnotyzowana tym co powiedział nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- To dla ciebie. - Powiedział i dał mi najnowszą płytę Bruno Marsa.
- Dzięki. Dobrze, że to nie jest taki sklep z tylko starymi wykonawcami tylko też tymi nowymi, Justinem, Rihanną, Miley, Seleną Bruno itp. - Powiedziałam i przytuliłam tatę.
- Idź do domu. Mama dzwoniła, że jest obiad ja zamknę sklep i przyjdę. - Powiedział i wyszłam z zaplecza. Szłam w stronę drzwi i zauważyłam, że ten chłopak co pytał o płytę nadal jej szukał. Podeszłam do niego chwile popatrzyłam na regał sięgnęłam po płytę.
- Masz, nie męcz się już tak. - Powiedziałam, uśmiechnęłam sie i wyszłam. Doszłam szybko do domu.. Ściągnęłam buty w przedpokoju. Bracia zauważyli, że się nie uśmiecham.. Podbiegli do mnie i zaczęli mnie łaskotać. Ja zaczęłam sie nieopętanie śmiać i przez łzy mówiłam..
- No już zostawcie mnie. - Powiedziałam. To nie zadziałało.
- No już, zostawcie siostrę. Zaraz obiad umyć ręce i do stołu. - Powiedziała.
- Kto pierwszy na górze - Krzyknęłam i zaczęłam biec po schodach do łazienki a oni za mną.. Byłam pierwsza bo miałam przewagę. Gdy wpadłam do łazienki szybko ją zamknęłam i zaczęłam się śmiać. Szybko umyłam ręce i jeszcze poczekałam żeby dłużej czekali. Otworzyłam drzwi a Liam i Matt stali nade mną.. gdy odeszłam zaczeli sie przepychać kto pierwszy.Ja zeszłam na dół i pomogłam mamie nakryć do stołu w tym czasie przyszedł tata i usiadł do stołu ja gdy skończyłam rozkładać talerze zrobiłam to samo.
Mama lubiła gotować Położyła na stole pieczoną karkówkę w piecu, gotowane na parze warzywa i ziemniaki każdy sobie nałożył tyle ile chciał. Po czym wszystko pozmywałam i poszłam na górę. Od razu usiadłam do Keyboarda i zaczłąm grać jedną z piosenek Bruna The Moon po chwili i śpiewać też zacząłem. Gdy skończyłam poszłam pod prysznic bo było już po 21. Przebrałam sie w piżamę puściłam moją nową płytę i się położyłam nie pamiętam kiedy zasnełam.
- Hej, moja siostra ma urodziny i chciałem jej kupić płytę Olly Murs, a zauważyłem, że wiesz gdzie co leży. Pomogła byś mi znaleźć ? - Powiedział do mnie chłopak, ja sie na niego spojrzałem
- W tamtym regale pod O. - Odpowiedziałam i pokazałam palcem jeden regał. I zajęłam się ponownym układaniem.
- Dzięki - Odpowiedział i poszedł.
A ja poszłam na zaplecze zostawiłam otwarte drzwi jak zawsze usiadłam do pianina i zaczęłam grać jedną z moich ulubionych piosenek. Gdy skończyłam usłyszałam klaskanie odwróciłam sie i w drzwiach stał mój tata.
- Bravo - powiedział. Podeszłam do niego i dał mi całusa w czoło.
- Przyszła nowa płyta twojego ulubionego wykonawcy. - Powiedział na zahipnotyzowana tym co powiedział nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- To dla ciebie. - Powiedział i dał mi najnowszą płytę Bruno Marsa.
- Dzięki. Dobrze, że to nie jest taki sklep z tylko starymi wykonawcami tylko też tymi nowymi, Justinem, Rihanną, Miley, Seleną Bruno itp. - Powiedziałam i przytuliłam tatę.
- Idź do domu. Mama dzwoniła, że jest obiad ja zamknę sklep i przyjdę. - Powiedział i wyszłam z zaplecza. Szłam w stronę drzwi i zauważyłam, że ten chłopak co pytał o płytę nadal jej szukał. Podeszłam do niego chwile popatrzyłam na regał sięgnęłam po płytę.
- Masz, nie męcz się już tak. - Powiedziałam, uśmiechnęłam sie i wyszłam. Doszłam szybko do domu.. Ściągnęłam buty w przedpokoju. Bracia zauważyli, że się nie uśmiecham.. Podbiegli do mnie i zaczęli mnie łaskotać. Ja zaczęłam sie nieopętanie śmiać i przez łzy mówiłam..
- No już zostawcie mnie. - Powiedziałam. To nie zadziałało.
- No już, zostawcie siostrę. Zaraz obiad umyć ręce i do stołu. - Powiedziała.
- Kto pierwszy na górze - Krzyknęłam i zaczęłam biec po schodach do łazienki a oni za mną.. Byłam pierwsza bo miałam przewagę. Gdy wpadłam do łazienki szybko ją zamknęłam i zaczęłam się śmiać. Szybko umyłam ręce i jeszcze poczekałam żeby dłużej czekali. Otworzyłam drzwi a Liam i Matt stali nade mną.. gdy odeszłam zaczeli sie przepychać kto pierwszy.Ja zeszłam na dół i pomogłam mamie nakryć do stołu w tym czasie przyszedł tata i usiadł do stołu ja gdy skończyłam rozkładać talerze zrobiłam to samo.
Mama lubiła gotować Położyła na stole pieczoną karkówkę w piecu, gotowane na parze warzywa i ziemniaki każdy sobie nałożył tyle ile chciał. Po czym wszystko pozmywałam i poszłam na górę. Od razu usiadłam do Keyboarda i zaczłąm grać jedną z piosenek Bruna The Moon po chwili i śpiewać też zacząłem. Gdy skończyłam poszłam pod prysznic bo było już po 21. Przebrałam sie w piżamę puściłam moją nową płytę i się położyłam nie pamiętam kiedy zasnełam.
czwartek, 8 sierpnia 2013
Rewanżyk - hahaha
Rewanżyk.
Pamiętasz jak zrobiłaś na moim koncie mały włam, teraz ja się rewanżuję Buahaha. Mam nadzieje, że się dziś spotkamy i pożyczysz mi książkę w za mian za moją hehehe. A dla ciebie śpiewający Justin ;*
Z poważaniem Wixa ;*
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział Trzynasty - Śpiączka & Brak Pulsu
Styczeń... Luty... A ja siedziałam bezczynnie na fotelu w oknie nie chodziłam do szkoły... Byłam załamana.. Nie chciałam nikogo widzieć. Wyglądałam jak żywy trup. Miesiące mijały. Matt czasami mi się przyglądał a ja nie zwracałam na to uwagi nic nie jadłam, nie robiłam całymi dniami siedziałam i wpatrywałam się w okno. Pewnego dnia wparowała do mojego pokoju mama.
- Wstawaj - Powiedziała.. Spojrzałam się na nią dziwnie.
- Idziesz pod prysznic.. A jutro do szkoły.. - Powiedziała..
- Mamo - Odpowiedziałam błagalnym tonem
- Nie.. Dosyć mam tego co ze sobą robisz było minęło straciłaś dziecko. Lepiej dla ciebie. Przynajmniej nie zawalisz szkoły i będziesz uczyła się dalej.- Odpowiedziała. Nie chciałam nic mówić. Więc wstałam w fotela i poszłam pod prysznic. Chciałam aby moja śpiączka trwała dłużej. Gdy wyszłam z łazienki poszłam się spakować na jutro. I poszłam spać. Śniło mi się jak uciekałam przed kimś w lesie i upadłam.. Obudził mnie budzik rano. Wyłączyłam budzik przykryłam poduszką głowę.. Po czym zrozumiałam, że muszę wstać. Złapałam poduszkę i rzuciłam nia o ścianę.
- Głupia szkoła - Powiedziałam sama do siebie. Ubrałam się i zeszłam na śniadanie, gdy zjadłam mama zabrała ode mnie talerz i go umyła ja poszłam do łazienki umyć zęby a potem do mojego pokoju po torbę.
Szłam do szkoły wolnym krokiem gdy weszłam do klasy moja paczka spojrzała się na mnie czułam ich wzrok na moim ciele.. Podeszłam do nich.
- Akwa ty żyjesz - Powiedział jeden z kolegów i uniósł ręce jak ksiądz.
- Tak fałszywy alarm. - Odpowiedziałam.
Lekcje szybko minęły nie spotkałam Liama, chyba mnie unikał.
Wyszłam ze szkoły szłam w stronę domu i zobaczyłam Matta podbiegł do mnie i zaczął iśc ze mną.
- Jak się czujesz - Powiedział.
- Dobrze. - Odpowiedziałam
Dalej panowała cisza. Szliśmy po drugiej stronie niż nasze domy. On musiał iśc jeszcze do sklepu. Gdy się z nim pożegnałam i zaczęłam przechodzić przez ulice zawołał mnie na chwilkę i powiedział.
- Wiedz, że cokolwiek się stanie jestem cały czas przy tobie. - Powiedział i poszedł.
Przejęta tymi słowami weszłam na ulice zobaczyłam światła i Tir pędzący wprost na mnie. Sparaliżowało mnie. Usłyszałam pisk opon i silny ból. Tir we mnie uderzył. Przed zemdleniem usłyszałam Matta jak wykrzykiwał moje imię.. Zemdlałam.. Ocknęłam się Słyszałam odgłos karetki. I zobaczyłam pełno krwi mojej krwi. Zobaczyłam karetkę i zemdlałam. Straciłam dużo krwi. Byłam nieprzytomna ale wszystko słyszałam. Słyszałam odgłos kółek od wózka na którym mnie wieziono do sali operacyjnej... Słyszałam coraz słabiej.. Nagle krzyk jednego z lekarzy.
- Jej puls maleje.. Trzeba reanimować.. ..
----------------------------------------------------------------------
Narrator:
Akwa już nigdy się nie obudziła, lekarze nie dali rady jej uratować. Straciła dziecko a parę miesięcy później życie. A Matt nigdy nie przestanie jej kochać. Trafił do więzienia zabił swoich wszystkich kolegów którzy brali udział w porwaniu jej dwukrotnie. Zdążył podziękować Liamowi za bycie przy niej gdy jego nie było. Liam po paru miesiącach załamania wrócił do szkoły i prowadził dalej życie z trudem poznał dziewczynę. Oto historia Akwamaryny która po poznaniu Matta miała strasznego pecha.
- Wstawaj - Powiedziała.. Spojrzałam się na nią dziwnie.
- Idziesz pod prysznic.. A jutro do szkoły.. - Powiedziała..
- Mamo - Odpowiedziałam błagalnym tonem
- Nie.. Dosyć mam tego co ze sobą robisz było minęło straciłaś dziecko. Lepiej dla ciebie. Przynajmniej nie zawalisz szkoły i będziesz uczyła się dalej.- Odpowiedziała. Nie chciałam nic mówić. Więc wstałam w fotela i poszłam pod prysznic. Chciałam aby moja śpiączka trwała dłużej. Gdy wyszłam z łazienki poszłam się spakować na jutro. I poszłam spać. Śniło mi się jak uciekałam przed kimś w lesie i upadłam.. Obudził mnie budzik rano. Wyłączyłam budzik przykryłam poduszką głowę.. Po czym zrozumiałam, że muszę wstać. Złapałam poduszkę i rzuciłam nia o ścianę.
- Głupia szkoła - Powiedziałam sama do siebie. Ubrałam się i zeszłam na śniadanie, gdy zjadłam mama zabrała ode mnie talerz i go umyła ja poszłam do łazienki umyć zęby a potem do mojego pokoju po torbę.
Szłam do szkoły wolnym krokiem gdy weszłam do klasy moja paczka spojrzała się na mnie czułam ich wzrok na moim ciele.. Podeszłam do nich.
- Akwa ty żyjesz - Powiedział jeden z kolegów i uniósł ręce jak ksiądz.
- Tak fałszywy alarm. - Odpowiedziałam.
Lekcje szybko minęły nie spotkałam Liama, chyba mnie unikał.
Wyszłam ze szkoły szłam w stronę domu i zobaczyłam Matta podbiegł do mnie i zaczął iśc ze mną.
- Jak się czujesz - Powiedział.
- Dobrze. - Odpowiedziałam
Dalej panowała cisza. Szliśmy po drugiej stronie niż nasze domy. On musiał iśc jeszcze do sklepu. Gdy się z nim pożegnałam i zaczęłam przechodzić przez ulice zawołał mnie na chwilkę i powiedział.
- Wiedz, że cokolwiek się stanie jestem cały czas przy tobie. - Powiedział i poszedł.
Przejęta tymi słowami weszłam na ulice zobaczyłam światła i Tir pędzący wprost na mnie. Sparaliżowało mnie. Usłyszałam pisk opon i silny ból. Tir we mnie uderzył. Przed zemdleniem usłyszałam Matta jak wykrzykiwał moje imię.. Zemdlałam.. Ocknęłam się Słyszałam odgłos karetki. I zobaczyłam pełno krwi mojej krwi. Zobaczyłam karetkę i zemdlałam. Straciłam dużo krwi. Byłam nieprzytomna ale wszystko słyszałam. Słyszałam odgłos kółek od wózka na którym mnie wieziono do sali operacyjnej... Słyszałam coraz słabiej.. Nagle krzyk jednego z lekarzy.
- Jej puls maleje.. Trzeba reanimować.. ..
----------------------------------------------------------------------
Narrator:
Akwa już nigdy się nie obudziła, lekarze nie dali rady jej uratować. Straciła dziecko a parę miesięcy później życie. A Matt nigdy nie przestanie jej kochać. Trafił do więzienia zabił swoich wszystkich kolegów którzy brali udział w porwaniu jej dwukrotnie. Zdążył podziękować Liamowi za bycie przy niej gdy jego nie było. Liam po paru miesiącach załamania wrócił do szkoły i prowadził dalej życie z trudem poznał dziewczynę. Oto historia Akwamaryny która po poznaniu Matta miała strasznego pecha.
Rozdział Dwunasty - Utrata dziecka
Mój brzuch rósł wraz z moim apetytem. Liam codziennie do mnie przychodził po szkole i pomagał mi nadrabiać materiał. Miałam dzisiaj wizytę u lekarza a Liam bardzo chciał ze mną pójść. Była to sobota Liam cały dzień u mnie siedział a po południu szliśmy do lekarza.. Gdy weszliśmy do gabinetu, lekarka sie uśmiechała do nas.
- To jest tatuś dziecka.. - I wskazała palcem Liama.
- Nie. - Odpowiedziałam i położyłam się na stole. Robiła mi zwykłe USG mówiła, że muszę uważać na dziecko, że nie mogę się denerwować. W pewnym momencie spytała.
- Chcecie znać płeć dziecka ? Bo ja ja znam - Oznajmiła.
Spojrzałam na Liama i się do siebie uśmiechaliśmy.
- Tak chcemy. - Odpowiedziałam
- To chłopak - Powiedziała.
Uśmiechnęłam się gdy skończyła, podziękowałam jej za wszystko i wyszliśmy.
Szliśmy przez park.. A gdy weszliśmy na naszą ulicę czarna furgonetka jechała za nami. Myślałam, że to jakiś zbieg okoliczności. Trzymałam się z Liamem za ręce. Furgonetka gwałtownie przyspieszyła i nas wyprzedziła. Lecz dziwnie skręciła zagradzając nam drogę. Drzwi sie otworzyły. Wyszło Trzech chłopaków.
- Widzimy, że już z Mattem nie jesteś więc możemy zrobić co chcemy. - Powiedział jeden z nich. Po czym zaczął mnie szarpać w stronę wozu. Liam robił wszystko aby do tego nie doszło. Jeden z nich go uderzył i zemdlał. A mnie wpakowali do wozu tak jak poprzednio. Byłam nieprzytomna. Obudziłam się w strasznym miejscu. W jakiejś komórce. Siedziałam na krześle przywiązana do niego. A usta miałam zaklejona taśmą. Zaczęłam się wiercić, bałam się.. Teraz już nikt mi nie pomorze.. Do pokoju wszedł jeden z nich.
- Nie możecie nic mi zrobić. - Powiedziałam.
- Owszem możemy - Odpowiedział wysoki umięśniony chłopak miał więcej tatuaży od Matta i miał blizny na twarzy.
- Matt mnie nadal kocha.- Krzyknęłam
- Ale z nim nie jesteś. - Odpowiedział cicho chłopak.
- Noszę jego dziecko.. Jeżeli coś mi się stanie on i tak was dorwie. - Powiedziałam.
Chłopak wyszedł z pokoju, usłyszałam szepty. Gdy się skończyły przyszedł inny chłopak. Chudy prawie bez żadnych mięśni może je miał ale ich nie dostrzegałam. Był chyba nowy w tej paczce trzeba było to wykorzystać. Wiem co zamiera chce mnie zgwałcić i potem zabić. Gdy mnie rozwiązywał siedziałam cicho, żeby nic nie podejrzewał. A gdy mnie już rozwiązał złapał za ramię ja mu się szybko wyrwałam i zaczęłam biec. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i dzwoniłam do Matta . Wszyscy zaczęli za mną biec.
- Hallo - Usłyszałam z telefonu To był Matt.
- Matt... Twoi koledzy.. - Dalej nie dokończyłam. Najszybszy i najsilniejszy mnie złapał. Telefon mi wypadł z ręki zaczęłam krzyczeć.
- Puśćcie mnie... !! - Krzyczałam ile sił. Szarpałam się. Posadzili mnie na tym samym krześle. I zakleili usta taśmą.
- Jak pozwoliłeś jej uciec. - Powiedział
- To przez przypadek- wymigiwał się, aby nie ponieść konsekwencji.
- A ta wredna suka próbowała uciec. - Gdy to powiedział uderzył mnie w twarz. Nie mogłam nic powiedzieć ani zrobić. Zaczęłam płakać. Nie z tego, że cos mi się stanie. Tylko zaczął mnie boleć brzuch jak wcześniej. Ból był silny. Po moich nogach leciała krew. Wystraszyłam się ze strachu zemdlałam. Obudziłam się w szpitalu. Obok siedział Matt a z drugiej strony Liam z podbitym okiem. Byłam bardzo wystraszona. Mój brzuch zmalał. Dotknęłam i nie miałam żadnych wątpliwości że tak naprawdę jest. Do sali wszedł lekarz. Spojrzał na mnie.
- Jak się czujesz - Spytał się mnie.
Ja z nie wiedziałam co powiedzieć wszystko mnie bolało.
- Wszystko mnie boli. - Spojrzałam na brzuch lekarz to zobaczył.
Usiadł obok mnie na łóżku.
- Poroniłaś. - Powiedział Gdy to usłyszałam zaczęłam płakać. Chłopaki spojrzeli na mnie z litością. Przyjechali po mnie rodzice.. Mama cały czas się wypytywała jak sie czuję. Nic jej nie odpowiadałam.. Zawiozła mnie do domu. Liam pojechał metrem a Matt zabrał się z nami. Gdy wysiadłam złapał mnie za ramię i chciał coś powiedzieć ale mu sie wyrwałam. I poszłam do domu. Od razu poszłam pod prysznic byłam cąła brudna. Spojrzałam w lustro. Miałam rozcięte pod okiem to dlatego, że tamten chłopak mnie uderzył. Ubrałam się postawiłam fotel obok okna i usiadłam.
- To jest tatuś dziecka.. - I wskazała palcem Liama.
- Nie. - Odpowiedziałam i położyłam się na stole. Robiła mi zwykłe USG mówiła, że muszę uważać na dziecko, że nie mogę się denerwować. W pewnym momencie spytała.
- Chcecie znać płeć dziecka ? Bo ja ja znam - Oznajmiła.
Spojrzałam na Liama i się do siebie uśmiechaliśmy.
- Tak chcemy. - Odpowiedziałam
- To chłopak - Powiedziała.
Uśmiechnęłam się gdy skończyła, podziękowałam jej za wszystko i wyszliśmy.
Szliśmy przez park.. A gdy weszliśmy na naszą ulicę czarna furgonetka jechała za nami. Myślałam, że to jakiś zbieg okoliczności. Trzymałam się z Liamem za ręce. Furgonetka gwałtownie przyspieszyła i nas wyprzedziła. Lecz dziwnie skręciła zagradzając nam drogę. Drzwi sie otworzyły. Wyszło Trzech chłopaków.
- Widzimy, że już z Mattem nie jesteś więc możemy zrobić co chcemy. - Powiedział jeden z nich. Po czym zaczął mnie szarpać w stronę wozu. Liam robił wszystko aby do tego nie doszło. Jeden z nich go uderzył i zemdlał. A mnie wpakowali do wozu tak jak poprzednio. Byłam nieprzytomna. Obudziłam się w strasznym miejscu. W jakiejś komórce. Siedziałam na krześle przywiązana do niego. A usta miałam zaklejona taśmą. Zaczęłam się wiercić, bałam się.. Teraz już nikt mi nie pomorze.. Do pokoju wszedł jeden z nich.
- Nie możecie nic mi zrobić. - Powiedziałam.
- Owszem możemy - Odpowiedział wysoki umięśniony chłopak miał więcej tatuaży od Matta i miał blizny na twarzy.
- Matt mnie nadal kocha.- Krzyknęłam
- Ale z nim nie jesteś. - Odpowiedział cicho chłopak.
- Noszę jego dziecko.. Jeżeli coś mi się stanie on i tak was dorwie. - Powiedziałam.
Chłopak wyszedł z pokoju, usłyszałam szepty. Gdy się skończyły przyszedł inny chłopak. Chudy prawie bez żadnych mięśni może je miał ale ich nie dostrzegałam. Był chyba nowy w tej paczce trzeba było to wykorzystać. Wiem co zamiera chce mnie zgwałcić i potem zabić. Gdy mnie rozwiązywał siedziałam cicho, żeby nic nie podejrzewał. A gdy mnie już rozwiązał złapał za ramię ja mu się szybko wyrwałam i zaczęłam biec. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i dzwoniłam do Matta . Wszyscy zaczęli za mną biec.
- Hallo - Usłyszałam z telefonu To był Matt.
- Matt... Twoi koledzy.. - Dalej nie dokończyłam. Najszybszy i najsilniejszy mnie złapał. Telefon mi wypadł z ręki zaczęłam krzyczeć.
- Puśćcie mnie... !! - Krzyczałam ile sił. Szarpałam się. Posadzili mnie na tym samym krześle. I zakleili usta taśmą.
- Jak pozwoliłeś jej uciec. - Powiedział
- To przez przypadek- wymigiwał się, aby nie ponieść konsekwencji.
- A ta wredna suka próbowała uciec. - Gdy to powiedział uderzył mnie w twarz. Nie mogłam nic powiedzieć ani zrobić. Zaczęłam płakać. Nie z tego, że cos mi się stanie. Tylko zaczął mnie boleć brzuch jak wcześniej. Ból był silny. Po moich nogach leciała krew. Wystraszyłam się ze strachu zemdlałam. Obudziłam się w szpitalu. Obok siedział Matt a z drugiej strony Liam z podbitym okiem. Byłam bardzo wystraszona. Mój brzuch zmalał. Dotknęłam i nie miałam żadnych wątpliwości że tak naprawdę jest. Do sali wszedł lekarz. Spojrzał na mnie.
- Jak się czujesz - Spytał się mnie.
Ja z nie wiedziałam co powiedzieć wszystko mnie bolało.
- Wszystko mnie boli. - Spojrzałam na brzuch lekarz to zobaczył.
Usiadł obok mnie na łóżku.
- Poroniłaś. - Powiedział Gdy to usłyszałam zaczęłam płakać. Chłopaki spojrzeli na mnie z litością. Przyjechali po mnie rodzice.. Mama cały czas się wypytywała jak sie czuję. Nic jej nie odpowiadałam.. Zawiozła mnie do domu. Liam pojechał metrem a Matt zabrał się z nami. Gdy wysiadłam złapał mnie za ramię i chciał coś powiedzieć ale mu sie wyrwałam. I poszłam do domu. Od razu poszłam pod prysznic byłam cąła brudna. Spojrzałam w lustro. Miałam rozcięte pod okiem to dlatego, że tamten chłopak mnie uderzył. Ubrałam się postawiłam fotel obok okna i usiadłam.
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Rozdział Dwunasty - Liam
Minął miesiąc od zajścia w ciążę co tydzień chodziłam do lekarza na badania. Z Mattem spotkałam się parę razy na ulicy pytał Jak się czuję a ja mu zawsze odpowiadałam Bardzo dobrze nic więcej. Z Liamem zbliżyliśmy się do siebie zachowywaliśmy sie jak para ale oficjalnie nimi nie byliśmy. Dziś wieczorem miał do mnie przyjść.Chciałam mu powiedzieć o ciąży pewnie to go zniechęci do mnie ale lepiej powiedzieć prawdę niż kogoś okłamywać. Coraz więcej jadłam... Ale też codziennie rano biegałam żeby nie przytyć za dużo podczas ciąży. Wychodząc ze szkoły rozmawiałam z Liamem i się dogadałam o której ma do mnie wieczorem przyjść. Gdy wróciłam do domu zjadłam obiad i poszłam odrobić lekcje zauważyłam, że Liam zaraz powinien przyjść. Matt był w domu widziałam go przez okno.. Gdy zadzwonił dzwonek zbiegłam na dół i mu otworzyłam. Poszliśmy do mojego pokoju. Liam patrzył się na mnie i się uśmiechnął. Zaczął mnie namiętnie całować a ja odwzajemniałam jego pocałunki był on prawdziwym dżentelmenem nadawał się na Ojca mojego dziecka o którym nawet jeszcze nie wiedział. Rzuciliśmy sie na łóżko a ja podniosłam sie tak szybko jak na nie trafiliśmy.
- Nie mogę.. Przepraszam.. - Powiedziałam i usiadłam na łóżku
- Rozumiem poczekam. - Odpowiedział.
- Jeszcze nie doszłam do siebie po tym jak zerwałam z Mattem i długo nie dojdę zostawił mi małą pamiątkę. - Opowiedziałam przechodząc do rozmowy o dziecku.
- Co masz na myśli.. - Powiedział i sam usiadł obok mnie.. Ja wstałam i sie na niego spojrzałam.
- Jestem w ciąży wiem że możesz teraz poczuć niechęć do mnie ale przepraszam, że ci tego nie powiedziałam.- Odpowiedziałam On od razu wstał oburzony moją wypowiedzią.
- Przepraszasz noi słusznie jak długo chciałaś to ukrywać.. Jak ja sie pokarzę w śród znajomych jak się dowiedzą jeszcze pomyślą, że to mój bachor. - Odpowiedział na usiadłam i łzy same zaczęły mi spływać po polikach.
- Nie użalaj się nad sobą. Zadzwoń jak zrobisz coś z tym...czymś. - Odpowiedział i wyszedł. Ja ze zdenerwowania wzięłam pierwszą lepszą rzecz z biurka i rzuciłam nią o ścianę. Spojrzałam w okno i zobaczyłam Matta.. Od razu złapałam się na brzuch poczułam mocne ukłucie..
- Ałł.. - Krzyknęłam. Od razu wzięłam tabletkę i mi przeszło.. Szybko się denerwowałam i to wpływało na dziecko. Muszę byc spokojna. Na następny dzień rano była sobota wstałam zrobiłam sobie śniadanie i poszłam pobiegać. Gdy wróciłam wzięłam prysznic i usiadłam na łóżku i zaczęłam oglądać telewizję. Ktoś pukał do drzwi ale tym martwić się nie musiałam mama była w domu. Usłyszałam wchodzenie po schodach. I pukanie do moich drzwi..
- Proszę.. - Krzyknęłam. Drzwi się otworzyły i zobaczyłam Liama.
- Co chcesz - powiedziałam. Nie patrząc na niego tylko w telewizję.
- Przyszedłem cię przeprosić po całej nocy męczyło mnie to co ci powiedziałem..Nie znaczy to czy jesteś w ciąży.. To będzie też dla mnie duży obowiązek jak się z tobą zwiążę . Ale to przetrwam.. Bardzo cię lubię i mi sie podobasz. Jeszcze raz przepraszam za wczoraj. - Powiedział usiadł obok mnie na łóżku.
- Wybaczysz mi ? - Spytał i się do mnie uśmiechnął.
- Tak- odpowiedziałam i dałam mu namiętnego całusa w usta.
Ja lekko sie położyłam a Liam obok mnie oglądaliśmy film jego ręka powędrowała na mój brzuch.
- Nie mogę.. Przepraszam.. - Powiedziałam i usiadłam na łóżku
- Rozumiem poczekam. - Odpowiedział.
- Jeszcze nie doszłam do siebie po tym jak zerwałam z Mattem i długo nie dojdę zostawił mi małą pamiątkę. - Opowiedziałam przechodząc do rozmowy o dziecku.
- Co masz na myśli.. - Powiedział i sam usiadł obok mnie.. Ja wstałam i sie na niego spojrzałam.
- Jestem w ciąży wiem że możesz teraz poczuć niechęć do mnie ale przepraszam, że ci tego nie powiedziałam.- Odpowiedziałam On od razu wstał oburzony moją wypowiedzią.
- Przepraszasz noi słusznie jak długo chciałaś to ukrywać.. Jak ja sie pokarzę w śród znajomych jak się dowiedzą jeszcze pomyślą, że to mój bachor. - Odpowiedział na usiadłam i łzy same zaczęły mi spływać po polikach.
- Nie użalaj się nad sobą. Zadzwoń jak zrobisz coś z tym...czymś. - Odpowiedział i wyszedł. Ja ze zdenerwowania wzięłam pierwszą lepszą rzecz z biurka i rzuciłam nią o ścianę. Spojrzałam w okno i zobaczyłam Matta.. Od razu złapałam się na brzuch poczułam mocne ukłucie..
- Ałł.. - Krzyknęłam. Od razu wzięłam tabletkę i mi przeszło.. Szybko się denerwowałam i to wpływało na dziecko. Muszę byc spokojna. Na następny dzień rano była sobota wstałam zrobiłam sobie śniadanie i poszłam pobiegać. Gdy wróciłam wzięłam prysznic i usiadłam na łóżku i zaczęłam oglądać telewizję. Ktoś pukał do drzwi ale tym martwić się nie musiałam mama była w domu. Usłyszałam wchodzenie po schodach. I pukanie do moich drzwi..
- Proszę.. - Krzyknęłam. Drzwi się otworzyły i zobaczyłam Liama.
- Co chcesz - powiedziałam. Nie patrząc na niego tylko w telewizję.
- Przyszedłem cię przeprosić po całej nocy męczyło mnie to co ci powiedziałem..Nie znaczy to czy jesteś w ciąży.. To będzie też dla mnie duży obowiązek jak się z tobą zwiążę . Ale to przetrwam.. Bardzo cię lubię i mi sie podobasz. Jeszcze raz przepraszam za wczoraj. - Powiedział usiadł obok mnie na łóżku.
- Wybaczysz mi ? - Spytał i się do mnie uśmiechnął.
- Tak- odpowiedziałam i dałam mu namiętnego całusa w usta.
Ja lekko sie położyłam a Liam obok mnie oglądaliśmy film jego ręka powędrowała na mój brzuch.
Rozdział Jedenasty - Zerwanie
Byłam w ciąży.. Załamałam się. Opadłam na kolana i zaczęłam płakać.
- Mamooo!! - Zawołałam.
Mama wparowała do pokoju i zobaczyła mnie na podłodze jak płaczę z testem w ręce..
- O kochanie.. - Powiedziała.
Podeszła do mnie i mnie przytuliła.
- Wszystko będzie dobrze.. - Powiedziała..
- Mamo przepraszam to wam narobi tyle problemów.. - Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Przetrwamy to.. Musisz porozmawiać z Mattem. - Powiedziała
Gdy wyszła z pokoju ogarnęłam się wytarłam łzy, ale nadal miałam przekrwione oczy od płakania. Spakowałam do kieszeni test ciążowy westchnęłam i wyszłam z domu. Nie wiedziałam czy zapukać.. Lecz w końcu to zrobiłam.Drzwi otworzył mi Matt.
- Coś sie stało ? - Powiedział.
- Musimy porozmawiać. - Odpowiedziałam.
- Wejdź. - Po tym weszłam do domu a on usiadł na kanapie.
- Usiądź. - Powiedział.
- Nie dzięki. Przyszłam tu żeby porozmawiać a nie siedzieć.
- Zmieniłeś się !- Zaczęłam.
- Chodzi o to wczorajsze.. Wiem przepraszam poniosło mnie byłem pod wpływem alkoholu. - odpowiedział i wstał.
- Może i byłeś ale nie jest tak jak kiedyś. Trzeba było się zastanowić przed tym jak całowałeś się z tą dziewczyną wiedziałeś jakie są z tego konsekwencje. - Powiedziałam
- Ja.... - zaczął.
Podeszłam do niego i go przytuliłam, po czym namiętnie pocałowałam niech wie co stracił.
- Koniec z nami- szepnęłam mu do ucha.
- Czy to naprawdę konieczne. ? - powiedział.
- Tak muszę zająć się nami.. - Odpowiedziałam.
- Nami czyli kim ? - Powiedział zaskoczony.
- Oh... Ty jeszcze nie wiesz.. Jestem w ciąży to twoje dziecko... - Odpowiedziałam i sie uśmiechnęłam
- Nie wierzę, robiliśmy to tylko raz.. - Odpowiedział wkurzony nowiną.
Wyciągnęłam w kieszeni test i w niego rzuciłam .
- To uwierz. - Powiedziałam i wyszłam z jego domu.
Zamurowało go noi dobrze. Teraz musiałam się zająć sobą i moim przyszłym dzieckiem.
- Mamooo!! - Zawołałam.
Mama wparowała do pokoju i zobaczyła mnie na podłodze jak płaczę z testem w ręce..
- O kochanie.. - Powiedziała.
Podeszła do mnie i mnie przytuliła.
- Wszystko będzie dobrze.. - Powiedziała..
- Mamo przepraszam to wam narobi tyle problemów.. - Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Przetrwamy to.. Musisz porozmawiać z Mattem. - Powiedziała
Gdy wyszła z pokoju ogarnęłam się wytarłam łzy, ale nadal miałam przekrwione oczy od płakania. Spakowałam do kieszeni test ciążowy westchnęłam i wyszłam z domu. Nie wiedziałam czy zapukać.. Lecz w końcu to zrobiłam.Drzwi otworzył mi Matt.
- Coś sie stało ? - Powiedział.
- Musimy porozmawiać. - Odpowiedziałam.
- Wejdź. - Po tym weszłam do domu a on usiadł na kanapie.
- Usiądź. - Powiedział.
- Nie dzięki. Przyszłam tu żeby porozmawiać a nie siedzieć.
- Zmieniłeś się !- Zaczęłam.
- Chodzi o to wczorajsze.. Wiem przepraszam poniosło mnie byłem pod wpływem alkoholu. - odpowiedział i wstał.
- Może i byłeś ale nie jest tak jak kiedyś. Trzeba było się zastanowić przed tym jak całowałeś się z tą dziewczyną wiedziałeś jakie są z tego konsekwencje. - Powiedziałam
- Ja.... - zaczął.
Podeszłam do niego i go przytuliłam, po czym namiętnie pocałowałam niech wie co stracił.
- Koniec z nami- szepnęłam mu do ucha.
- Czy to naprawdę konieczne. ? - powiedział.
- Tak muszę zająć się nami.. - Odpowiedziałam.
- Nami czyli kim ? - Powiedział zaskoczony.
- Oh... Ty jeszcze nie wiesz.. Jestem w ciąży to twoje dziecko... - Odpowiedziałam i sie uśmiechnęłam
- Nie wierzę, robiliśmy to tylko raz.. - Odpowiedział wkurzony nowiną.
Wyciągnęłam w kieszeni test i w niego rzuciłam .
- To uwierz. - Powiedziałam i wyszłam z jego domu.
Zamurowało go noi dobrze. Teraz musiałam się zająć sobą i moim przyszłym dzieckiem.
Rozdział Dziesiąty - Gasnące uczucie
Matt jak codziennie przyjeżdżał po mnie pod szkołę znalazłam sobie przyjaciół. Zauważyłam, że on też coraz częściej wychodził na imprezy. Mieliśmy coraz mniej czasu dla siebie. Ale leprze to, niż jakby któreś z nas wyjechało. Poznałam Liama zaprzyjaźniliśmy się. Robiliśmy razem projekt na Biologię i razem z paczką wychodzimy do kina w piątek. Spytam się Matta czy chce ze mną iść. Wychodząc ze szkoły rozmawiałam z Liamem o filmach, gdy zobaczyłam Matta, pożegnałam się z nim i podeszłam do niego.
- Kto to jest - Powiedział. Nawet sie nie przywitał.
- Nawet się nie przywitasz. ?! - Odpowiedziałam.
- Hej. Więc kto to jest.. - Liczyłam na coś więcej.
- Tylko na tyle cie stać. Dziś pójdę sama. - Odpowiedziałam i poszłam w stronę Liama.
- Liam- Krzyknęłam.
- Masz ochotę odprowadzić mnie do domu i pogadać. - Powiedziałam.
- Pewnie,że mam - odpowiedział i się do mnie uśmiechnął.
Szliśmy powoli i prowadziliśmy przemiłą rozmowę na wszystkie tematy.. Usłyszałam silnik motoru i zobaczyłam Matta jak do nas podjeżdża.
- Wsiadaj - Powiedział.
- Nie. - Odpowiedziałam i zaczęłam iśc dalej.
- Wsiadaj !!- Powtórzył jeszcze raz niemal krzyczał.
- Nie będziesz mi rozkazywał! - Odpowiedziałam spokrzał groźnie na Liama i odjechał z piskiem opon.
- Przepraszam cię Liam. - Powiedziałam.
- Nie ma sprawy. Kto to był. - Odpowiedział i zadał pytanie w jednym. Nie chciałam się przyznać, że to mój chłopak ale nie chciałam kłamać.
- Mój chłopak.- Powiedziałam i od razu posmutniałam.
- Niezłe macie relacje. - Powiedział.
- Ta... bardzo się zmienił. Przepraszam nie chcę o tym mówić. - Liam nie odpowiedział, wiedział jak mi ciężko. Rozumiał mnie gdy byliśmy pod moim domem przytulił mnie na otuchę i poszedł. Weszłam do domu. Musiałam porozmawiać z mamą w 4 oczy nikogo innego w domu nie było. Rozmawiałam z nią o moim związku. Matt się zmienił inaczej mnie traktuje itp.. Mama mnie zrozumiała powiedziałam jej też, że z nim współżyłam ale tylko raz. Zrozumiała mnie. Powiedziała, że w moim wieku każdy jest głupi i popełnia wiele błędów. W następne dni Matta wcale nie widziałam. Widocznie miał ważniejsze plany odemnie. Spotykałam się z Liamem zbliżyliśmy się do siebie. Na myśl Matta zaczynało mnie mdlić i czasami wymiotowałam. Przyszedł piątek byłam umówiona z moją paczką. Wszyscy poszliśmy do kina Liam usiadł obok mnie, chyba mu się podobałam. Gdy wracaliśmy z kina, przechodziliśmy obok jednej z knajp na mojej ulicy zauważyłam Matta z jakąś dziewczyną, pomyślałam , że to jest jego koleżanka tak jak ja i Liam ale się myliłam zaczęli się całować na oczach innych a ja jak głupia nic nie zrobiłam i zaczęłam płakać na środku ulicy Matt się odwrócił i gdy mnie zobaczył zaczął do mnie iść. Szybko pożegnałam się ze wszystkimi i po prostu od niego uciekłam. Biegłam do domu tyle ile miałam sił w nogach. Opowiedziałam mamie o wszystkim mama była moją przyjaciółką wszystko wiedziała. Zjadłam kolację po czym ją zwymiotowałam mama wiedziała że coś jest nie tak i wyszła gdzieś z domu. Ja poszłam do swojego pokoju weszłam pod prysznic nie przestając płakać oczy miałam przekrwione od łez. Przebrałam się w piżamę. Rzuciłam się na łózko i zaczęłam płakać. Usłyszałam zamykanie drzwi więc szybko wytarłam łzy i usiadłam na łóżku do mojego pokoju weszła mama..
- I jak się czujesz. - Powiedziała z uśmiechem.
- Mdli mnie i takie tak.. - Odpowiedziałam. Wyjęła z torby różowe opakowanie.
- Weź to - powiedziała.. To był test ciążowy.
- Po co mi to ?! - Odpowiedziałam.
- Chce abyś zrobiła ten test. - Powiedziała i mnie przytuliła z uśmiechem.
Po paru minutach namysłu poszłam zrobić ten głupi test wiedziałam jaki jest wynik to nie możliwe. Zrobiłam to tylko raz. Odczekałam parę minut i zobaczyłam wynik.
- Kto to jest - Powiedział. Nawet sie nie przywitał.
- Nawet się nie przywitasz. ?! - Odpowiedziałam.
- Hej. Więc kto to jest.. - Liczyłam na coś więcej.
- Tylko na tyle cie stać. Dziś pójdę sama. - Odpowiedziałam i poszłam w stronę Liama.
- Liam- Krzyknęłam.
- Masz ochotę odprowadzić mnie do domu i pogadać. - Powiedziałam.
- Pewnie,że mam - odpowiedział i się do mnie uśmiechnął.
Szliśmy powoli i prowadziliśmy przemiłą rozmowę na wszystkie tematy.. Usłyszałam silnik motoru i zobaczyłam Matta jak do nas podjeżdża.
- Wsiadaj - Powiedział.
- Nie. - Odpowiedziałam i zaczęłam iśc dalej.
- Wsiadaj !!- Powtórzył jeszcze raz niemal krzyczał.
- Nie będziesz mi rozkazywał! - Odpowiedziałam spokrzał groźnie na Liama i odjechał z piskiem opon.
- Przepraszam cię Liam. - Powiedziałam.
- Nie ma sprawy. Kto to był. - Odpowiedział i zadał pytanie w jednym. Nie chciałam się przyznać, że to mój chłopak ale nie chciałam kłamać.
- Mój chłopak.- Powiedziałam i od razu posmutniałam.
- Niezłe macie relacje. - Powiedział.
- Ta... bardzo się zmienił. Przepraszam nie chcę o tym mówić. - Liam nie odpowiedział, wiedział jak mi ciężko. Rozumiał mnie gdy byliśmy pod moim domem przytulił mnie na otuchę i poszedł. Weszłam do domu. Musiałam porozmawiać z mamą w 4 oczy nikogo innego w domu nie było. Rozmawiałam z nią o moim związku. Matt się zmienił inaczej mnie traktuje itp.. Mama mnie zrozumiała powiedziałam jej też, że z nim współżyłam ale tylko raz. Zrozumiała mnie. Powiedziała, że w moim wieku każdy jest głupi i popełnia wiele błędów. W następne dni Matta wcale nie widziałam. Widocznie miał ważniejsze plany odemnie. Spotykałam się z Liamem zbliżyliśmy się do siebie. Na myśl Matta zaczynało mnie mdlić i czasami wymiotowałam. Przyszedł piątek byłam umówiona z moją paczką. Wszyscy poszliśmy do kina Liam usiadł obok mnie, chyba mu się podobałam. Gdy wracaliśmy z kina, przechodziliśmy obok jednej z knajp na mojej ulicy zauważyłam Matta z jakąś dziewczyną, pomyślałam , że to jest jego koleżanka tak jak ja i Liam ale się myliłam zaczęli się całować na oczach innych a ja jak głupia nic nie zrobiłam i zaczęłam płakać na środku ulicy Matt się odwrócił i gdy mnie zobaczył zaczął do mnie iść. Szybko pożegnałam się ze wszystkimi i po prostu od niego uciekłam. Biegłam do domu tyle ile miałam sił w nogach. Opowiedziałam mamie o wszystkim mama była moją przyjaciółką wszystko wiedziała. Zjadłam kolację po czym ją zwymiotowałam mama wiedziała że coś jest nie tak i wyszła gdzieś z domu. Ja poszłam do swojego pokoju weszłam pod prysznic nie przestając płakać oczy miałam przekrwione od łez. Przebrałam się w piżamę. Rzuciłam się na łózko i zaczęłam płakać. Usłyszałam zamykanie drzwi więc szybko wytarłam łzy i usiadłam na łóżku do mojego pokoju weszła mama..
- I jak się czujesz. - Powiedziała z uśmiechem.
- Mdli mnie i takie tak.. - Odpowiedziałam. Wyjęła z torby różowe opakowanie.
- Weź to - powiedziała.. To był test ciążowy.
- Po co mi to ?! - Odpowiedziałam.
- Chce abyś zrobiła ten test. - Powiedziała i mnie przytuliła z uśmiechem.
Po paru minutach namysłu poszłam zrobić ten głupi test wiedziałam jaki jest wynik to nie możliwe. Zrobiłam to tylko raz. Odczekałam parę minut i zobaczyłam wynik.
Rozdział Dziewiąty - Romantyczny Wieczór.
Był piątek... Miałam dość szkoły cały weekend spędzę z Mattem. Byłam od niego uzależniona niczym mała dziewczynka od słodyczy. Nasze uczucie do siebie były nieopisane. Wstałam rano poszłam do łazienki się umyć. Wyciągnęłam z szary krótką kremową sukienkę. I zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie i wyszłam do szkoły szłam wolno, nie spieszyłam się do szkoły miałam czas. Dzień w szkole bardzo szybko zleciał. Pod szkołą czekał na mnie oczywiście Matt. Pojawił się wielki uśmiech na mojej twarzy gdy go zobaczyłam. Nie mogłam bez niego żyć. Podeszłam do niego i rzuciłam się na niego z tęsknoty przywarłam do niego. Lekko mnie od siebie odepchnął.
- Poczekać z tym do wieczora. - Powiedział do mnie i się uśmiechnął.
Nie wiedziałam o co mu do końca chodzi. Gdy byliśmy pod moim domem wpatrywał sie we mnie.
- To... Kiedy mam do ciebie Przyjść. - Powiedziałam nie lubiłam jak siedzieliśmy cicho.
- Jak odrobisz lekcje. - Odpowiedział i dał mi całusa na pożegnanie.
Weszłam do domu przywitałam się ze wszystkimi., i poszłam do siebie odrabiać lekcje miałam mało zadane.
Wiedziałam, że ten wieczór nie będzie taki jak zawsze Matt coś szykował. Weszłam pod prysznic gdy z niego wyszłam, uczesałam sie i założyłam czerwoną seksowną sukienkę. Rodziców i Brata nie było w domu. Więc wyszłam bez żadnych przeszkód. Weszłam do Matta domu jak do siebie. Nie lubił jak pukam : Jego dom jest moim domem Tak mówił. Miał Duży salon wcześniej go nie zauważałam. Na stole byłą przyszykowana romantyczna kolacja w blasku świec. Matt na prawdę się postarał. Poczułam na szyi jego delikatne usta. Odwróciłam się. Jego usta powędrowały na mój dekolt a jego oczy wpatrywały się w moje. Zaczęłam go namiętnie całować. Matt mnie podniósł i zaniósł do swojego pokoju. Położył mnie na łóżku i zaczął ściągać ze mnie sukienkę.
- Sama umiem się rozebrać - Udało mi sie powiedzieć bo jego usta stykały się z moimi.
Rozebrał też siebie. Widziałam nagi łuk mojego ciała. Moje mokre spragnione usta otwierały się w niemym krzyku rozkoszy. Moje dłonie wbijały się w jego plecy. Patrzył na mnie jakbym była doskonała. Kochał się z każdym moim zmysłem. Mój niemy krzyk załamywał sie a moje ciało zaczęło się unosić w górę uskrzydlone jego oddechem. Opadłam zemdlona obok niego.Mój niemy krzyk zamienił sie w ciepłe westchnienie. Opadłam głowę na jego ramieniu. To stało się tak szybko. Nie wiedziałam kiedy usnęłam.
Byłam zmęczona. Gdy się obudziłam leżałam sama na jego łóżku, przykrywało mnie lekkie prześcieradło. Byłam naga, zawinęłam się w prześcieradło i usiadłam na łóżku. . Rozejrzałam sie po pokoju byłam tu sama.Wstałam i wyciągnęłam z szuflady Matta jedna z jego koszul i ją ubrałam. Zeszłam na dół Matt coś gotował podejrzewałam, że dla nas kolacje cicho do niego poszłam i przytuliłam do od tyłu.
- Jak sie spało ? - Powiedział.
- Bardzo dobrze. Masz wygodne łóżko. - Odpowiedziałam.
- Możesz tu przychodzić kiedy tylko będziesz chciała. - Powiedział i sie do mnie odwrócił.
- Wiem - Pocałowałam go w policzek.
- Wyglądasz... Ymmm... Jakby przeszło tornado. - Powiedział i się uśmiechnął. .
Nie zauważyłam, że jestem cała potargana.
- Dzieki za szczerość - powiedziałam.
- Szykuję dla nas kolację, może zostaniesz na noc - Powiedział.
- Nie nie mogę.. Mama się wścieknie. - Odpowiedziałam.
Zrobił smutną minę i podał do stołu. Usiedliśmy w ciszy i zjedliśmy. Po kolacji poszłam się ubrać w moje ciuchy i zeszłam do Matta kończył zmywać.
Będę szła - Powiedziałam Matt nie patrząc na mnie odpowiedział.
- Ok - Nie wiedziałam czemu jest smutny albo zły. Wkurzyłam się.
- Dobra tobie to obojętnie. Może jak przez parę dni się nie zobaczymy to stęsknisz. - Odpowiedziałam i wyszłam z jego domu trzaskając drzwiami.
- Poczekać z tym do wieczora. - Powiedział do mnie i się uśmiechnął.
Nie wiedziałam o co mu do końca chodzi. Gdy byliśmy pod moim domem wpatrywał sie we mnie.
- To... Kiedy mam do ciebie Przyjść. - Powiedziałam nie lubiłam jak siedzieliśmy cicho.
- Jak odrobisz lekcje. - Odpowiedział i dał mi całusa na pożegnanie.
Weszłam do domu przywitałam się ze wszystkimi., i poszłam do siebie odrabiać lekcje miałam mało zadane.
Wiedziałam, że ten wieczór nie będzie taki jak zawsze Matt coś szykował. Weszłam pod prysznic gdy z niego wyszłam, uczesałam sie i założyłam czerwoną seksowną sukienkę. Rodziców i Brata nie było w domu. Więc wyszłam bez żadnych przeszkód. Weszłam do Matta domu jak do siebie. Nie lubił jak pukam : Jego dom jest moim domem Tak mówił. Miał Duży salon wcześniej go nie zauważałam. Na stole byłą przyszykowana romantyczna kolacja w blasku świec. Matt na prawdę się postarał. Poczułam na szyi jego delikatne usta. Odwróciłam się. Jego usta powędrowały na mój dekolt a jego oczy wpatrywały się w moje. Zaczęłam go namiętnie całować. Matt mnie podniósł i zaniósł do swojego pokoju. Położył mnie na łóżku i zaczął ściągać ze mnie sukienkę.
- Sama umiem się rozebrać - Udało mi sie powiedzieć bo jego usta stykały się z moimi.
Rozebrał też siebie. Widziałam nagi łuk mojego ciała. Moje mokre spragnione usta otwierały się w niemym krzyku rozkoszy. Moje dłonie wbijały się w jego plecy. Patrzył na mnie jakbym była doskonała. Kochał się z każdym moim zmysłem. Mój niemy krzyk załamywał sie a moje ciało zaczęło się unosić w górę uskrzydlone jego oddechem. Opadłam zemdlona obok niego.Mój niemy krzyk zamienił sie w ciepłe westchnienie. Opadłam głowę na jego ramieniu. To stało się tak szybko. Nie wiedziałam kiedy usnęłam.
Byłam zmęczona. Gdy się obudziłam leżałam sama na jego łóżku, przykrywało mnie lekkie prześcieradło. Byłam naga, zawinęłam się w prześcieradło i usiadłam na łóżku. . Rozejrzałam sie po pokoju byłam tu sama.Wstałam i wyciągnęłam z szuflady Matta jedna z jego koszul i ją ubrałam. Zeszłam na dół Matt coś gotował podejrzewałam, że dla nas kolacje cicho do niego poszłam i przytuliłam do od tyłu.
- Jak sie spało ? - Powiedział.
- Bardzo dobrze. Masz wygodne łóżko. - Odpowiedziałam.
- Możesz tu przychodzić kiedy tylko będziesz chciała. - Powiedział i sie do mnie odwrócił.
- Wiem - Pocałowałam go w policzek.
- Wyglądasz... Ymmm... Jakby przeszło tornado. - Powiedział i się uśmiechnął. .
Nie zauważyłam, że jestem cała potargana.
- Dzieki za szczerość - powiedziałam.
- Szykuję dla nas kolację, może zostaniesz na noc - Powiedział.
- Nie nie mogę.. Mama się wścieknie. - Odpowiedziałam.
Zrobił smutną minę i podał do stołu. Usiedliśmy w ciszy i zjedliśmy. Po kolacji poszłam się ubrać w moje ciuchy i zeszłam do Matta kończył zmywać.
Będę szła - Powiedziałam Matt nie patrząc na mnie odpowiedział.
- Ok - Nie wiedziałam czemu jest smutny albo zły. Wkurzyłam się.
- Dobra tobie to obojętnie. Może jak przez parę dni się nie zobaczymy to stęsknisz. - Odpowiedziałam i wyszłam z jego domu trzaskając drzwiami.
niedziela, 4 sierpnia 2013
Rozdział Ósmy - Zapomniane Urodziny
Jak ten czas szybko leci, już dwa tygodnie w szkole. Matt codziennie po mnie przyjeżdżał. Mieliśmy dla siebie mniej czasu co zawsze z tego powodu było nam obojgu przykro. Wychodząc ze szkoły zobaczyłam Matta jak już czeka na mnie. Podeszłam do niego.
- Hej Kochanie - Powiedział i dał mi całusa.
- Hej - odpowiedziałam.
- Dzisiaj gdzieś cię zabiorę - powiedział i się łobuzersko uśmiechnął.
- Gdzie ?- Odpowiedziałam byłam zaskoczona codziennie gdzieś jeździliśmy ale nigdy nie ukrywał tego przede mną.
- Zobaczysz. - Odpowiedział Tajemniczo na moje pytanie.
Wsiadłam na motor zanim się obejrzałam już byliśmy pod moim domem.
- Idź coś zjedz, zrób lekcje za 1,5 godzinki się spotykamy.
- Ok - Powiedziałam i dałam mu całusa.
Coś przede mną ukrywał wkurzyło mnie to... Ale miałam w nim zaufanie .Poszłam do domu, weszłam do mojego pokoju odłożyłam torbę z książkami i zeszłam na obiad. Zawsze po szkole miałam duży apetyt ale to dla tego, że nic w szkole nie jadałam.Zjadłam wszystko umyłam talerz i pobiegłam do pokoju robić lekcje.Gdy skończyłam widziałam, że mam jeszcze jakieś 20 minut przebrałam się i uczesałam. Gdy wyszłam z domu Matta jeszcze nie było, usiadłam na krawężniku, także go w domu nie było. Czyżby mnie wystawił ?
Jednak nie zauważyłam jak jedzie. Wstałam, gdy Matt podjechał motorem pod mój dom, usiadłam na motorze i Matt ruszył. Zatrzymaliśmy się na parkingu przed wierzą Eiffela, Spojrzałam na Matta a on mnie pociągnął za rękę jechaliśmy windą na sam jej szczyt. Nikogo prócz nas nie było. Gdy dotarliśmy na górę usiedliśmy. Matt cały czas trzymał mnie za rękę. Oglądałam piękny widok po chwili przeniosłam oczy na Matta. Spojrzał na mnie.
- A więc.... - Powiedział.
Kurde chciał ze mną zerwać, nigdy tak nie zaczynał zdania.
- Chcesz ze mną zerwać ?! - Miałam łzy w oczach i moja ręka już nie trzymała ręki Matta.
- Co ty mówisz.? Zerwać z taką dziewczyną jak ty. ?! - Powiedział ucieszyłam się z tego co mówił.
- To po co mnie tu przyprowadziłeś ? - Powiedziałam
- No bo są tu ładne widoki, i tu jest romantycznie, i masz urodziny, i tak po prostu. - Odpowiedział.
- Ja mam urodziny który dzisiaj jest ? - Zdzwiona tym, zadałam pytanie
- 14 września. - odpowiedział spokojnie
- A no tak straciłam rachubę czasu. - Powiedziałam zaskoczona.
- Noi co, że mam urodziny - Powiedziałam.
- Noi chciałem z tobą spędzić miło czas - Wiem nadal, że coś ukrywał.
- Mam nadzieję, że nie kupiłeś mi żadnego prezentu nie lubię tego. - Powiedziałam
- No to polubisz - Uśmiechnął się do mnie i wyjął coś z kieszeni. To było czarne pudełeczko a na nim napisane Apart. To jest firma z biżuterią. Otworzył je i zobaczyłam śliczny srebrny naszyjnik z serduszkiem.
Na serduszku było wygrawerowane Matt. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie musiałeś. - powiedziałam.
- Ale chciałem, dla ciebie wszystko. - Odpowiedział.
Matt wziął naszyjnik i mi go zapiął. Dałam mu namiętnego całusa jako podziękowanie. Oparłam mu się na ramieniu. Byłam szczęśliwa, że mam kogoś takiego jak on.
- Jutro po szkole przyjdziesz, do mnie. - Powiedział nic nie odpowiedziałam bo mi to pasowało.
Zrobiło się ciemno. Więc zaczęliśmy wracać do domu. Byłam szczęśliwa zdarzeń po dzisiejszym dniu. Matt odwiózł mnie do domu, zsiadłam z motoru. Matt złapał mnie za biodra i namiętnie pocałował.
- Kocham Cię - Wyszeptał mi do ucha.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam mu.
- Hej Kochanie - Powiedział i dał mi całusa.
- Hej - odpowiedziałam.
- Dzisiaj gdzieś cię zabiorę - powiedział i się łobuzersko uśmiechnął.
- Gdzie ?- Odpowiedziałam byłam zaskoczona codziennie gdzieś jeździliśmy ale nigdy nie ukrywał tego przede mną.
- Zobaczysz. - Odpowiedział Tajemniczo na moje pytanie.
Wsiadłam na motor zanim się obejrzałam już byliśmy pod moim domem.
- Idź coś zjedz, zrób lekcje za 1,5 godzinki się spotykamy.
- Ok - Powiedziałam i dałam mu całusa.
Coś przede mną ukrywał wkurzyło mnie to... Ale miałam w nim zaufanie .Poszłam do domu, weszłam do mojego pokoju odłożyłam torbę z książkami i zeszłam na obiad. Zawsze po szkole miałam duży apetyt ale to dla tego, że nic w szkole nie jadałam.Zjadłam wszystko umyłam talerz i pobiegłam do pokoju robić lekcje.Gdy skończyłam widziałam, że mam jeszcze jakieś 20 minut przebrałam się i uczesałam. Gdy wyszłam z domu Matta jeszcze nie było, usiadłam na krawężniku, także go w domu nie było. Czyżby mnie wystawił ?
Jednak nie zauważyłam jak jedzie. Wstałam, gdy Matt podjechał motorem pod mój dom, usiadłam na motorze i Matt ruszył. Zatrzymaliśmy się na parkingu przed wierzą Eiffela, Spojrzałam na Matta a on mnie pociągnął za rękę jechaliśmy windą na sam jej szczyt. Nikogo prócz nas nie było. Gdy dotarliśmy na górę usiedliśmy. Matt cały czas trzymał mnie za rękę. Oglądałam piękny widok po chwili przeniosłam oczy na Matta. Spojrzał na mnie.
- A więc.... - Powiedział.
Kurde chciał ze mną zerwać, nigdy tak nie zaczynał zdania.
- Chcesz ze mną zerwać ?! - Miałam łzy w oczach i moja ręka już nie trzymała ręki Matta.
- Co ty mówisz.? Zerwać z taką dziewczyną jak ty. ?! - Powiedział ucieszyłam się z tego co mówił.
- To po co mnie tu przyprowadziłeś ? - Powiedziałam
- No bo są tu ładne widoki, i tu jest romantycznie, i masz urodziny, i tak po prostu. - Odpowiedział.
- Ja mam urodziny który dzisiaj jest ? - Zdzwiona tym, zadałam pytanie
- 14 września. - odpowiedział spokojnie
- A no tak straciłam rachubę czasu. - Powiedziałam zaskoczona.
- Noi co, że mam urodziny - Powiedziałam.
- Noi chciałem z tobą spędzić miło czas - Wiem nadal, że coś ukrywał.
- Mam nadzieję, że nie kupiłeś mi żadnego prezentu nie lubię tego. - Powiedziałam
- No to polubisz - Uśmiechnął się do mnie i wyjął coś z kieszeni. To było czarne pudełeczko a na nim napisane Apart. To jest firma z biżuterią. Otworzył je i zobaczyłam śliczny srebrny naszyjnik z serduszkiem.
Na serduszku było wygrawerowane Matt. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie musiałeś. - powiedziałam.
- Ale chciałem, dla ciebie wszystko. - Odpowiedział.
Matt wziął naszyjnik i mi go zapiął. Dałam mu namiętnego całusa jako podziękowanie. Oparłam mu się na ramieniu. Byłam szczęśliwa, że mam kogoś takiego jak on.
- Jutro po szkole przyjdziesz, do mnie. - Powiedział nic nie odpowiedziałam bo mi to pasowało.
Zrobiło się ciemno. Więc zaczęliśmy wracać do domu. Byłam szczęśliwa zdarzeń po dzisiejszym dniu. Matt odwiózł mnie do domu, zsiadłam z motoru. Matt złapał mnie za biodra i namiętnie pocałował.
- Kocham Cię - Wyszeptał mi do ucha.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam mu.
piątek, 2 sierpnia 2013
Rozdział siódmy - Wielka Miłość.
Było cudownie nic przed sobą nie ukrywaliśmy. Nie mieliśmy żadnych tajemnic przed sobą. Niedługo zaczynała się szkoła, więc będzie mniej czasu spędzała z Mattem. Wszędzie chodziliśmy razem, mój brat nie był z tego zadowolony że jestem z Mattem, a moi rodzice go bardzo lubili. Wstałam jak zawsze wcześnie rano Matt już wiedział kiedy wstaje miał okno na przeciwko mojego, mógł mnie obserwować całą noc i dzień. Poszłam się ubrać w białą sukienkę uczesałam si.ę w koka i zeszłam na śniadanie. Mama szykowała śniadanie dla pięciu osób od pewnego czasu. Codziennie rano Matt do mnie przychodził a ja chodziłam na kolacje do niego. Usłyszałam pukanie do drzwi i mama poszła otworzyć.
- Dzień Dobry jest Akwa. ?- Usłyszałam głos mojego chłopaka.
- Hej Matt wchodź tu jak do siebie, oczywiście, że jest - Odpowiedziała moja mama z promiennym uśmiechem, byłam szczęśliwa, że lubiła mojego chłopaka. Posłałam mu uroczy uśmiech. Odwzajemnił tym samym. Wszyscy usiedliśmy i zjedliśmy śniadanie. Po czym Matt zwrócił się do mojej mamy.
- Czy mógłbym zabrać dzisiaj Akwę nad wyprawę nad morze. ? - spytał.
- Oczywiście. - Odpowiedziała i spojrzała na nas.
- To ja idę się przeprać, chodź Matt na górę. - Powiedziałam.
Wzięłam go za rękę i pociągnęłam za sobą. Przed moimi drzwiami obdarzał mnie namiętnymi całusami. Usiadł na moim łóżku a ja na nim ściągnął ze mnie sukienkę po czym ja wstałam.
- Umiem sama się rozebrać. - Uśmiechnęłam się wzięłam od niego sukienkę i schowałam ją do szafy wyciągnęłam kostium i poszłam sie przebrać. Gdy przyszłam do pokoju Matt był w tym samym miejscu założyłam szorty i niebieską bluzkę. Dałam mu całusa i powiedziałam.
- Możemy iśc.
- Ok to idziemy. - odpowiedział
Po czym zeszliśmy na dół i wyszliśmy z domu. Matt poszedł po motor i wsiadł na niego. Zrobiłam to samo. Ruszył. Jechaliśmy szybko a ja byłam przytulona do jego pleców. Moje włosy wiały w każdą możliwą stronę moja skóra przyciągała słońce czułam fajne ciepło na plecach. Dotarliśmy na miejsce. Matt zaparkował i zsadził mnie z motoru. Weszliśmy na plażę w około nie było nikogo. Zdjęłam z siebie spodenki i bluzkę podeszłam do wody. Czułam wodę na moich nogach było to zimne uczucie niczym przyjemne. Poczułam Matta ręce na moich biodrach stał na mną oparłam się na nim. Poczułam, że Mat mnie podnosi. Wszedł ze mną do wody i rzucił mnie w nia byłam cała mokra.. Wstałam i zaczęłam się śmiać.
- Co ty robisz ? - powiedziałam ze śmiechem.
- Bawię się a co nie można. ? - odpowiedział.Nic nie odpowiadałam. Zaczęłam go popychać gdy upadł usiadłam na nim. Zaczęliśmy się namiętnie całować.
- Idziemy poleżeć na plaży ? - Spytał się Matt
Po czym ja wstałam wzięłam go za rękę i poszliśmy na plażę. Rzuciłam sie na piach. Leżałam na plecach. Matt położył głowę na moich piersiach uwielbiał słuchać bicia mojego serca. A ja miałam rękę na jego głowie. Myślałam nad uczuciem którym darzę Matta.
- Matt. - powiedziałam.
- Co kochanie ? - odpowiedział i się na mnie spojrzał.
- Wiem już co do ciebie czuję.- powiedziałam i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Tak ? - powiedział
- Ja Cię kocham. - Powiedziałam i sie uśmiechnęłam do niego.
- Ja ciebie tez więc, chyba zabiłbym siebie gdybyś znalazła sobie innego - Powiedział.
- Nawet tak nie mów. - Powiedziałam i pomyślałam, że nie darowała bym sobie gdyby coś zrobił sobie przeze mnie.
- Obiecaj mi że mnie nie opuścisz. - Powiedziałam.
- NIGDY. ! - odpowiedział.
To był idealny związek żadnych kłótni nie musieliśmy się całować dotykać, ważne że byliśmy ze sobą. Nie było żadnych przeszkód w tym co robiliśmy. Niedługo zaczynała się szkoła jeszcze ostatni tydzień.
Zrobiło się późno więc Matt mnie odstawił do domu. Ja wzięłam prysznic przebrałam sie i wyjrzałam przez okno co wieczór ja czytałam książkę w oknie a Matt wpatrywał sie we mnie. Było to romantyczne Potem poszłam spać.
- Dzień Dobry jest Akwa. ?- Usłyszałam głos mojego chłopaka.
- Hej Matt wchodź tu jak do siebie, oczywiście, że jest - Odpowiedziała moja mama z promiennym uśmiechem, byłam szczęśliwa, że lubiła mojego chłopaka. Posłałam mu uroczy uśmiech. Odwzajemnił tym samym. Wszyscy usiedliśmy i zjedliśmy śniadanie. Po czym Matt zwrócił się do mojej mamy.
- Czy mógłbym zabrać dzisiaj Akwę nad wyprawę nad morze. ? - spytał.
- Oczywiście. - Odpowiedziała i spojrzała na nas.
- To ja idę się przeprać, chodź Matt na górę. - Powiedziałam.
Wzięłam go za rękę i pociągnęłam za sobą. Przed moimi drzwiami obdarzał mnie namiętnymi całusami. Usiadł na moim łóżku a ja na nim ściągnął ze mnie sukienkę po czym ja wstałam.
- Umiem sama się rozebrać. - Uśmiechnęłam się wzięłam od niego sukienkę i schowałam ją do szafy wyciągnęłam kostium i poszłam sie przebrać. Gdy przyszłam do pokoju Matt był w tym samym miejscu założyłam szorty i niebieską bluzkę. Dałam mu całusa i powiedziałam.
- Możemy iśc.
- Ok to idziemy. - odpowiedział
Po czym zeszliśmy na dół i wyszliśmy z domu. Matt poszedł po motor i wsiadł na niego. Zrobiłam to samo. Ruszył. Jechaliśmy szybko a ja byłam przytulona do jego pleców. Moje włosy wiały w każdą możliwą stronę moja skóra przyciągała słońce czułam fajne ciepło na plecach. Dotarliśmy na miejsce. Matt zaparkował i zsadził mnie z motoru. Weszliśmy na plażę w około nie było nikogo. Zdjęłam z siebie spodenki i bluzkę podeszłam do wody. Czułam wodę na moich nogach było to zimne uczucie niczym przyjemne. Poczułam Matta ręce na moich biodrach stał na mną oparłam się na nim. Poczułam, że Mat mnie podnosi. Wszedł ze mną do wody i rzucił mnie w nia byłam cała mokra.. Wstałam i zaczęłam się śmiać.
- Co ty robisz ? - powiedziałam ze śmiechem.
- Bawię się a co nie można. ? - odpowiedział.Nic nie odpowiadałam. Zaczęłam go popychać gdy upadł usiadłam na nim. Zaczęliśmy się namiętnie całować.
- Idziemy poleżeć na plaży ? - Spytał się Matt
Po czym ja wstałam wzięłam go za rękę i poszliśmy na plażę. Rzuciłam sie na piach. Leżałam na plecach. Matt położył głowę na moich piersiach uwielbiał słuchać bicia mojego serca. A ja miałam rękę na jego głowie. Myślałam nad uczuciem którym darzę Matta.
- Matt. - powiedziałam.
- Co kochanie ? - odpowiedział i się na mnie spojrzał.
- Wiem już co do ciebie czuję.- powiedziałam i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Tak ? - powiedział
- Ja Cię kocham. - Powiedziałam i sie uśmiechnęłam do niego.
- Ja ciebie tez więc, chyba zabiłbym siebie gdybyś znalazła sobie innego - Powiedział.
- Nawet tak nie mów. - Powiedziałam i pomyślałam, że nie darowała bym sobie gdyby coś zrobił sobie przeze mnie.
- Obiecaj mi że mnie nie opuścisz. - Powiedziałam.
- NIGDY. ! - odpowiedział.
To był idealny związek żadnych kłótni nie musieliśmy się całować dotykać, ważne że byliśmy ze sobą. Nie było żadnych przeszkód w tym co robiliśmy. Niedługo zaczynała się szkoła jeszcze ostatni tydzień.
Zrobiło się późno więc Matt mnie odstawił do domu. Ja wzięłam prysznic przebrałam sie i wyjrzałam przez okno co wieczór ja czytałam książkę w oknie a Matt wpatrywał sie we mnie. Było to romantyczne Potem poszłam spać.
Rozdział Szósty - Ukryta Prawda
Niechętnie wstałam rano, miałam jeszcze urazę do Matta po wczorajszym, dowiedziałam się wielu rzeczy i one mnie niepokoiły. Ubrałam się, podeszłam do okna i je otworzyłam gdy Matt mnie zauważył odwróciłam się. Poszłam się ubrać i zeszłam na śniadanie. Po zjedzeniu poszłam do swojego pokoju. Zostało mi ostatnie pudło do rozpakowania z dokumentami nigdy tego nie lubiłam, zobaczyłam, że w nim są też mamy dokumenty. Zaczęłam oddzielać swoje od jej. Moje świadectwo szkolne, jej CV i jakiś dokument z domu dziecka. Bardzo się zdziwiłam.. Zauważyłam zdjęcie mojego brata i jego dane. Bardzo się wkurzyłam okazało się, że mój brat był adoptowany, kiedy rodzice zamierzali mi to powiedzieć.
Zbiegłam na duł, miałam łzy w oczach, zobaczyłam mamę spojrzała na mnie.
- Jak długo to przede mną ukrywaliście?!!- Wykrzyczałam jej to w twarz
- Nie unoś się i co ukrywaliśmy ?! - Odpowiedziała.
- Że adoptowaliście Kennego. - Powiedziałam, z zaskoczenia przybrała kamienną twarz.
- Z skąd wiesz to długa historia. - Powiedziała spokojnie.
- Długa historia i ja o niej nie wiem, jako rodzona twoja córka, chyba, że o czymś nie wiem. - Powiedziałam założyłam buty i wybiegłam z domu. Mama wybiegła za mną.
- Wróć do domu, porozmawiajmy na spokojnie. - Krzyknęła do mnie
- Nie mamy o czym gadać, okłamywałaś mnie przez tyle lat.- Odwróciłam się i pobiegłam.
Mama spojrzała się w stronę Matta stał on przed domem, kiwnęła mu to oznaczało aby szedł za mną.
Poszłam w wzdłuż naszej ulicy. Byłam bardzo wkurzona na siebie i na każdego.Wreszcie znalazłam miejsce gdzie mogłam spokojnie usiąść i pomyśleć. Usiadłam na jednej z ławek. I zaczęłam płakać. Czemu mnie to spotyka każdy zaczyna mnie okłamywać, dowiaduję się czegoś co wg nie powinno się przydarzyć, poznaję obcych ludzi i darzę ich uczuciem.Życie staje się takie skomplikowane.
- Akwa co się dzieje.? - Usłyszałam znajomy głos, odwróciłam się i zauważyłam Matta idącego w moją stronę.
- A co ciebie to interesuje i tak nic nie wiesz o moim życiu.- Odpowiedziałam.
- Dużo mnie to interesuje, podobasz mi się. Powiedz mi o co chodzi od razu zrobi ci się lepiej.- Powiedział i spojrzał mi prosto w oczy. Przekonało mnie to spojrzenie.
- No więc każdy mnie zaczyna okłamywać albo dowiaduję się dziwnych rzeczy. Najpierw ty mnie okłamywałeś a jak już dowiedziałam, się prawy to tylko dlatego, że twoi koledzy mnie porwali.Pierwszy raz w życiu takie cos mi sie przydarzyło. Dzisiaj dowiedziałam się, że mój brat został adoptowany. Pokłóciłam sie z mamą. Mam wszystkiego dość. Nie na widzę jak ktoś coś przede mną ukrywa. - Opowiedziałam mu wszystko i miał rację zrobiło mi się lepiej.
- Ok. ja przed tobą nic nie będę ukrywał. Kocham Cie, zaczynam od teraz.- Powiedział, w tym momencie mnie zamurowało, nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiedziałam co ja czuję nigdy takiego uczucia nie czułam. Jakaś cześć mnie jego pragnęła.
- Ym... Ja... - Tylko to udało mi sie powiedzieć.
- Ja sama nie wiem co czuję, nie czułam nigdy takiego uczucia. - Powiedziałam.
- Dojdziemy do tego. - Powiedział po czym usiadł obok mnie i mnie objął. Zrobiło mi się lepiej, zrozumiałam, że mam kogoś komu mogę zaufać, wyżalić się i przy Macie byłam bezpieczna.
tajemnice za tajemnicami
To tytul mojego opowiadania dzisiaj chyba sie nie wyrobie ale sprubuje to nadrobic 4 rozdzialy dzienie i tak postanowilam
02.08.2013r.
No wiec jestem u przyjaciolki z kolezanka Zaraz idziemy na tory. Wieczorem jade po mojego brata do innego Miasta, sory na bledy pisze na tablecie nie umiem sie nim poslugiwac.
Rozdział Piąty - Porwanie
Obudziłam się rano cała zalana potem, przeczułam, że musiało mi się coś śnić ale nie pamiętam. Nie chciałam zaczynać nowego dnia mogło być tylko gorzej i gorzej.Nadal nie wiem z skąd u Matta te blizny.Nie mogłam przestać o nim myśleć a jak go widziałam to czułam motyle w brzuchu i od razu pojawiał sie uśmiech na twarzy. On jest ode mnie starszy nie mogła bym być z kimś takim.Nie ważne. Po długim myśleniu wstałam i sie ubrałam w krótkie białe spodenki i czarną bluzkę z cekinami. Poszłam do kuchni zjeść śniadanie, zjadłam wszystko miałam duży apetyt nie wiem od kiedy.. Po zjedzeniu poszłam umyć zęby i chciałam wyjść trochę na świeże powietrze. Wychodząc z domu zauważyłam Matta przed domem jak odpala swój motor. Poszłam w drugą stronę Matt jechał parę metrów ode mnie, nie zwracałam na to uwagi. Tak się zamyślałam, że nie zauważyłam czarnej furgonetki która sie zatrzymała przede mną. Otworzyły się drzwi od auta ja stałam sparaliżowana ze strachu jeden z chłopaków miał maskę i to on właśnie mnie wciągnął do auta zaczęłam się drzeć jak nieopętana.
- Zostaw mnie co wy robicie..!?? - Powiedziałam ale bez skutku. Po czym jeden z nich przyłożył mi chusteczkę do nosa. Zrobiło mi się słabo, nie ogarniałam co się dzieje po czym zapadłam w sen.Obudziłam się, leżałam w furgonetce miałam związane ręce i nogi. Nie mogłam nic powiedzieć buzię miałam zaklejoną srebną taśmą.Bałam się co oni chcą ze mną zrobić.Spojrzeli sie na mnie.
- Patrzcie, obudziła się.- powiedzieli i się zaśmiali
Jeden z nim podszedł do mnie i oderwał mi szybko tasmę z ust.
- Co wy robicie ?!!- Krzyknęłam i nie otrzymałam odpowiedzi.
Furgonetka sie zatrzymała chłopaki z niej wysiedli a mnie zostawili.. Usłyszałam motor myślałam, że to Matt i sie nie myliłam, po chwili usłyszałam jego głos.
- Co wy wyprawiacie?!! Chcecie znowu drążyć tą samą historyjkę. ?! - Powiedział, z jego głosu odczytałam że był bardzo zły i znał tych chłopaków nie wiedziałam o co chodzi płakałam, cała drżałam, bałam sie co ze mną będzie.
- Kiedyś też ci się to podobało a teraz już masz wąty - powiedział jeden z chłopaków.
Słyszałam jakieś kroki zbliżające się do furgonetki i zobaczyłam światło Matt wszedł do furgonetki i odwiązał mnie.
- Matt.- powiedziałam ze łzami w oczach.
- Spokojnie nic ci nie będzie. - Powiedział i pomógł mi wstać
Cały czas trzymałam sie jego ręki.Wyszliśmy z furgonetki. Zobaczyłam wszystkich twarze. Patrzyli na mnie a to na Matta.
- Ona jest nasza - Powiedział jeden z nich.
Ścisnęłam mocniej Matta rękę.
Matt wyciągał coś z kieszeni kurtki i zobaczyłam broń przeraziłam się.
- Nie dziewczyna jest moja znam ją to moja dziewczyna. A wy takie coś jej robicie. - Powiedział i wymachiwał bronią na prawo i lewo.
- Stary Brachu nie wiedzieliśmy.. - Odpowiedział ten co stał na przeciwko Matta
Po czym schował broń złapał mnie za rękę mocniej i pociągnął do siebie. Wsiadł na Motor uznałam, że mam zrobić to samo, więc to zrobiłam. Założył kask i ruszył. Nie wiedziałam co myśleć. Tamci byli podobni do Matta blizny, Tatuaże..... Byli kolegami. Byłam przerażona, nadal sie bałam, że coś mi sie stanie. Ale gdyby nie Matt nie wiadomo co by ze mną było. Nie zauważyłam gdy byliśmy już przy domu Matta.
- Dzięki - powiedziałam i się odwróciłam Matt złapał mnie za rękę.
- Może wejdziesz do mnie pogadamy.- powiedział z zapytaniem.
- Dobrze - odpowiedziałam i wyrwałam moją rękę od jego.
Gdy byliśmy już w jego pokoju nie wiedziałam co myśleć byłam na niego zła.
- I co masz mi do powiedzenia kto to wg był ??!! Kim ty na prawdę jesteś ?- Byłam bardzo wkurzona.
- Spokojnie wszystko ci wytłumaczę. - Odpowiedział
- No ja myślę. - Powiedziałam.
- Te moje blizny i tatuaże są z więzienia. Jako mały chłopak byłem w poprawczaku a potem w więzieniu. Chciałem sie zmienić zauważyli postępy więc mnie wypuścili. Tamci byli moja dawną paczką. Sam robiłem to co oni teraz, i bardzo tego żałuję. Przepraszam cię za wszystkie kłamstwa to już sie nigdy nie powtórzy. - powiedział.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc zostawiłam to bez komentarza \. Zakryłam twarz rękoma. Matt Chwycił moje ręce i przyciągnął je do siebie.
- Musze już iść. - powiedziałam,
- Muszę to wszytko przemyśleć - powiedziałam jeszcze raz. Po czym wstałam i wyszłam.
Dotarłam do domu nie miałam ochoty nic jeść Pół dnia nie było mnie w domu ale teraz tam czułam się najbezpieczniej. Poszłam pod prysznic przebrałam się i rzuciłam się na łózko tyłem do okna wiem, że Matt cały czas na mnie patrzy. Nie chciałam, żyć pierwszy raz miałam myśli samobójcze. Darzyłam uczuciem osobę złą. Która była w więzieniu. Byłam zła na siebie i na Matta. Nie wiedziałam kiedy zasnęłam.
- Zostaw mnie co wy robicie..!?? - Powiedziałam ale bez skutku. Po czym jeden z nich przyłożył mi chusteczkę do nosa. Zrobiło mi się słabo, nie ogarniałam co się dzieje po czym zapadłam w sen.Obudziłam się, leżałam w furgonetce miałam związane ręce i nogi. Nie mogłam nic powiedzieć buzię miałam zaklejoną srebną taśmą.Bałam się co oni chcą ze mną zrobić.Spojrzeli sie na mnie.
- Patrzcie, obudziła się.- powiedzieli i się zaśmiali
Jeden z nim podszedł do mnie i oderwał mi szybko tasmę z ust.
- Co wy robicie ?!!- Krzyknęłam i nie otrzymałam odpowiedzi.
Furgonetka sie zatrzymała chłopaki z niej wysiedli a mnie zostawili.. Usłyszałam motor myślałam, że to Matt i sie nie myliłam, po chwili usłyszałam jego głos.
- Co wy wyprawiacie?!! Chcecie znowu drążyć tą samą historyjkę. ?! - Powiedział, z jego głosu odczytałam że był bardzo zły i znał tych chłopaków nie wiedziałam o co chodzi płakałam, cała drżałam, bałam sie co ze mną będzie.
- Kiedyś też ci się to podobało a teraz już masz wąty - powiedział jeden z chłopaków.
Słyszałam jakieś kroki zbliżające się do furgonetki i zobaczyłam światło Matt wszedł do furgonetki i odwiązał mnie.
- Matt.- powiedziałam ze łzami w oczach.
- Spokojnie nic ci nie będzie. - Powiedział i pomógł mi wstać
Cały czas trzymałam sie jego ręki.Wyszliśmy z furgonetki. Zobaczyłam wszystkich twarze. Patrzyli na mnie a to na Matta.
- Ona jest nasza - Powiedział jeden z nich.
Ścisnęłam mocniej Matta rękę.
Matt wyciągał coś z kieszeni kurtki i zobaczyłam broń przeraziłam się.
- Nie dziewczyna jest moja znam ją to moja dziewczyna. A wy takie coś jej robicie. - Powiedział i wymachiwał bronią na prawo i lewo.
- Stary Brachu nie wiedzieliśmy.. - Odpowiedział ten co stał na przeciwko Matta
Po czym schował broń złapał mnie za rękę mocniej i pociągnął do siebie. Wsiadł na Motor uznałam, że mam zrobić to samo, więc to zrobiłam. Założył kask i ruszył. Nie wiedziałam co myśleć. Tamci byli podobni do Matta blizny, Tatuaże..... Byli kolegami. Byłam przerażona, nadal sie bałam, że coś mi sie stanie. Ale gdyby nie Matt nie wiadomo co by ze mną było. Nie zauważyłam gdy byliśmy już przy domu Matta.
- Dzięki - powiedziałam i się odwróciłam Matt złapał mnie za rękę.
- Może wejdziesz do mnie pogadamy.- powiedział z zapytaniem.
- Dobrze - odpowiedziałam i wyrwałam moją rękę od jego.
Gdy byliśmy już w jego pokoju nie wiedziałam co myśleć byłam na niego zła.
- I co masz mi do powiedzenia kto to wg był ??!! Kim ty na prawdę jesteś ?- Byłam bardzo wkurzona.
- Spokojnie wszystko ci wytłumaczę. - Odpowiedział
- No ja myślę. - Powiedziałam.
- Te moje blizny i tatuaże są z więzienia. Jako mały chłopak byłem w poprawczaku a potem w więzieniu. Chciałem sie zmienić zauważyli postępy więc mnie wypuścili. Tamci byli moja dawną paczką. Sam robiłem to co oni teraz, i bardzo tego żałuję. Przepraszam cię za wszystkie kłamstwa to już sie nigdy nie powtórzy. - powiedział.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc zostawiłam to bez komentarza \. Zakryłam twarz rękoma. Matt Chwycił moje ręce i przyciągnął je do siebie.
- Musze już iść. - powiedziałam,
- Muszę to wszytko przemyśleć - powiedziałam jeszcze raz. Po czym wstałam i wyszłam.
Dotarłam do domu nie miałam ochoty nic jeść Pół dnia nie było mnie w domu ale teraz tam czułam się najbezpieczniej. Poszłam pod prysznic przebrałam się i rzuciłam się na łózko tyłem do okna wiem, że Matt cały czas na mnie patrzy. Nie chciałam, żyć pierwszy raz miałam myśli samobójcze. Darzyłam uczuciem osobę złą. Która była w więzieniu. Byłam zła na siebie i na Matta. Nie wiedziałam kiedy zasnęłam.
czwartek, 1 sierpnia 2013
ROZDZIAŁ CZWARTY - CIŚNIENIE
Położyłam się spać, długo nie mogłam zasnąć, ale w końcu mi się udało.Rano kiedy się obudziłam dostałam okresu i bardzo źle się czułam.
Pościeliłam łóżko i podeszłam do szafy, wybrałam fioletową krótką sukienkę, założyłam baletki i zeszłam na dół. Mama akurat podawała śniadanie.
Po zjedzeniu poszłam się umyć, uczesać i lekko pomalować. Kiedy skończyłam poszłam do pokoju czytać książkę.Po jakieś godzinie weszła do pokoju mama.
- Mogę cię prosić żebyś poszła do sklepu po coś do picia i po mąkę ? - Zapytała jak zwykle z promiennym uśmiechem na ustach.
- Jasne. - Zeszłam z łóżka i założyłam buty.
Weszłam do najbliższego sklepu, niestety nie było tam tej mąki co mama chciała więc, poszłam do innego sklepu.
Po kupieniu poszłam w stronę domu, po drodze spotkałam Matta, ucieszyłam się chciałam się dowiedzieć czegoś o tych bliznach.
- Cześć, pomóc ci? - Zapytał, a na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech.
- Nie dzięki, poradzę sobie. - Dziewczyna odwzajemniła uśmiech.
- co u ciebie ? - Zapytał.
- Dobrze, a u ciebie ? - cały czas odpowiadałam mu z promiennym uśmiechem.
- Nie narzekam. - Zaczął się śmiać.
- Słuchaj Matt chciałam o coś zapytać, mogę. - Uśmiech z mojej twarzy znikł, nawet na niego nie patrzyłam.
- Jasne. - Chłopak nadal się uśmiechał.
- Wczoraj jak zdjąłeś koszulkę widziałam blizny - na chwile przerwałam, ale postanowiłam dokończyć - od czego je masz.
- Mam je - z jego twarzy zniknął uśmiech, zawahał się ale mówił dalej - Pamiątki po nie miłym wydarzeniu. Możemy dokończyć później?
- Tak, jasne. Dobra Pa. - Byliśmy już pod jego domem. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę.
Cały czas zastanawiała się co się takiego stało, że nie chciał powiedzieć. Odłożyła zakupy na blat i poszła do pokoju. Włączyła swój ulubiony zespół i
położyła się na łóżku. Leżała tak prze dobre 15 minut, postanowiła się podnieść, podeszła do okna aby je otworzyć, w tym samy czasie do okna podszedł Matt.
Otworzył okno i zawołał:
- Znowu cię złapałem na podglądaniu mnie, nieładnie wiesz. - Uśmiechnął się łobuzersko.
- Nie prawda, otwierałam okno, i to wszystko. - Próbowałam się bronić.
- Wpadniesz ? - Zapytał.
- Jasne. - Odeszłąm od okna.
Zeszłam na dół i powiedziałam rodzicom, że idzie się przejść, oczywiście skłamałam. Po pięciu minutach stałam przed jego drzwiami i zadzwoniłam dzwonkiem,
a po chwili ukazał mi się Matt. Zaprosił mnie do środka i poszliśmy do jego pokoju. Był w domu sam, wchodząc do jego pokoju zauważyłam porządek,
było to dla mnie trochę dziwne mam brata w podobnym wieku do niego i w jego pokoju jest bałagan. Usiadłam na łóżku, on obok mnie długo rozmawialiśmy na wszystkie tematy,
śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Matt wstał i poszedł do kuchni po coś do picia, a ja w tym czasie podeszłam do jego biurka, stało tam zdjęcie jakiegoś chłopaka,
bardzo podobnego do niego, znienacka wszedł Matt. Od razu odłożyłam zdjęcie.
- Kto to ? - Zapytałam biorąc od niego butelkę z colą.
- To mój brat. - Mówiąc to trochę posmutniał.
- Aha. - Oparłam się o biurko i odkręciłam butelkę z piciem.
Matt stał na przeciwko mnie i zrobił to samo, niestety jego cola była trochę wzburzona i wylał na moją sukienkę i swoją koszulkę.
- Bardzo cię przepraszam nie wiedziałem, że tak będzie.- Powiedział z przeprosinami.
- Nie ma sprawy pójdę do domu się przeprać. - powiedziałam i dałam kroka.
Poczułam Matta rękę na moim biodrze.
- Nie idź dam ci jedną z moich koszulek.
Podszedł do szafy i rzucił mi koszulkę.
Poszłam do toalety się przebrać nie zamykałam drzwi odwróciłam się i powiedziałam.
- Nie waż mi się podglądać.
Zdjęłam z siebie brudną sukienkę i ją złożyłam. A z Matta bluzki zrobiłam prostym sposobem sukienkę rękawy owinęłam sobie nad biustem w elegancki sposób. Wyszłam z łazienki i poszłam z powrotem do Matta spojrzał sie na mnie i na jego bluzkę...
- Hm... Zrobiłaś z mojej bluzki niezłą sukienkę do twarzy ci w niej. - Powiedział i się uśmiechnął.
- Dzięki. - Odpowiedziałam.
Podszedł do szafy i wyjął czysty podkoszulek, zdjął z siebe brudny. Na jego plecach widniały rany. Serce zaczęło mi bić, mój oddech przyśpieszył.
Kiedy się zorientowałam, już dotykałam jednej z jej blizn.Stanął nie ruchomo, jego ciało przeszła gęsia skórka pod wpływem mojego dotyku.Po chwili się odwrócił,
a ja przeniosłam wzrok na jego umięśniony i opalony tor, na nim też były blizny. Moje palce powędrowały wzdłuż jednej z nich. Poczułam jego rękę na moim poliku spojrzałam mu prosto w oczy.
- Tak krótko się znamy a już do ciebie coś czuję - Powiedział
- Nie wiem co o tym myśleć, nigdy nie czułam takiego uczucia jak teraz.- Odpowiedziałam i odwróciłam wzrok.
Objął moją twarz i zaczął mnie całować, odwzajemniłam to.
Lecz jakaś moja cześć była tego przeciwna. Oderwałam się od niego.
- Co ty robisz? Ja nie mogę..- Powiedziałam prawie krzycząc.
- Czemu. przecież chciałaś.- odpowiedział
- Niby chciałam ale nie mogę, masz 18 lat mógłbyś być kolegą mojego brata a nie moim chłopakiem co ludzie powiedzą jak się dowiedzą, a rodzice... ja po prostu nie mogę.- Poleciała mi jedna łza.
Matt ją wytarł swoim opuszkiem palca.Wyrwałam mu się i podeszłam do drzwi ściągnęłam z siebie jego bluzkę patrzył na mnie ze zdziwieniem i założyłam swoją. Wyszłam z jego domu trzaskając drzwiami, weszłam do domu nic nie mówiąc i poszłam do siebie do pokoju. Zdjęłam brudną sukienkę i rzuciłam się na łóżko założyłam słuchawki na uszy i leżałam w bieliźnie nie obchodziło mnie to czy Matt to widział. Poczułam, że śnię. Śnię o sobie, a ku mojego boku był Matt. Ja trzymałam dziecko zrozumiałam, że jest moje spojrzałam na nie a ono było całe w bliznach. Obudziłam się cała zalana potem i przerażona była noc. więc co miałam robić poszłam pod prysznic ubrałam się w piżamę i się położyłam.
Pościeliłam łóżko i podeszłam do szafy, wybrałam fioletową krótką sukienkę, założyłam baletki i zeszłam na dół. Mama akurat podawała śniadanie.
Po zjedzeniu poszłam się umyć, uczesać i lekko pomalować. Kiedy skończyłam poszłam do pokoju czytać książkę.Po jakieś godzinie weszła do pokoju mama.
- Mogę cię prosić żebyś poszła do sklepu po coś do picia i po mąkę ? - Zapytała jak zwykle z promiennym uśmiechem na ustach.
- Jasne. - Zeszłam z łóżka i założyłam buty.
Weszłam do najbliższego sklepu, niestety nie było tam tej mąki co mama chciała więc, poszłam do innego sklepu.
Po kupieniu poszłam w stronę domu, po drodze spotkałam Matta, ucieszyłam się chciałam się dowiedzieć czegoś o tych bliznach.
- Cześć, pomóc ci? - Zapytał, a na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech.
- Nie dzięki, poradzę sobie. - Dziewczyna odwzajemniła uśmiech.
- co u ciebie ? - Zapytał.
- Dobrze, a u ciebie ? - cały czas odpowiadałam mu z promiennym uśmiechem.
- Nie narzekam. - Zaczął się śmiać.
- Słuchaj Matt chciałam o coś zapytać, mogę. - Uśmiech z mojej twarzy znikł, nawet na niego nie patrzyłam.
- Jasne. - Chłopak nadal się uśmiechał.
- Wczoraj jak zdjąłeś koszulkę widziałam blizny - na chwile przerwałam, ale postanowiłam dokończyć - od czego je masz.
- Mam je - z jego twarzy zniknął uśmiech, zawahał się ale mówił dalej - Pamiątki po nie miłym wydarzeniu. Możemy dokończyć później?
- Tak, jasne. Dobra Pa. - Byliśmy już pod jego domem. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę.
Cały czas zastanawiała się co się takiego stało, że nie chciał powiedzieć. Odłożyła zakupy na blat i poszła do pokoju. Włączyła swój ulubiony zespół i
położyła się na łóżku. Leżała tak prze dobre 15 minut, postanowiła się podnieść, podeszła do okna aby je otworzyć, w tym samy czasie do okna podszedł Matt.
Otworzył okno i zawołał:
- Znowu cię złapałem na podglądaniu mnie, nieładnie wiesz. - Uśmiechnął się łobuzersko.
- Nie prawda, otwierałam okno, i to wszystko. - Próbowałam się bronić.
- Wpadniesz ? - Zapytał.
- Jasne. - Odeszłąm od okna.
Zeszłam na dół i powiedziałam rodzicom, że idzie się przejść, oczywiście skłamałam. Po pięciu minutach stałam przed jego drzwiami i zadzwoniłam dzwonkiem,
a po chwili ukazał mi się Matt. Zaprosił mnie do środka i poszliśmy do jego pokoju. Był w domu sam, wchodząc do jego pokoju zauważyłam porządek,
było to dla mnie trochę dziwne mam brata w podobnym wieku do niego i w jego pokoju jest bałagan. Usiadłam na łóżku, on obok mnie długo rozmawialiśmy na wszystkie tematy,
śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Matt wstał i poszedł do kuchni po coś do picia, a ja w tym czasie podeszłam do jego biurka, stało tam zdjęcie jakiegoś chłopaka,
bardzo podobnego do niego, znienacka wszedł Matt. Od razu odłożyłam zdjęcie.
- Kto to ? - Zapytałam biorąc od niego butelkę z colą.
- To mój brat. - Mówiąc to trochę posmutniał.
- Aha. - Oparłam się o biurko i odkręciłam butelkę z piciem.
Matt stał na przeciwko mnie i zrobił to samo, niestety jego cola była trochę wzburzona i wylał na moją sukienkę i swoją koszulkę.
- Bardzo cię przepraszam nie wiedziałem, że tak będzie.- Powiedział z przeprosinami.
- Nie ma sprawy pójdę do domu się przeprać. - powiedziałam i dałam kroka.
Poczułam Matta rękę na moim biodrze.
- Nie idź dam ci jedną z moich koszulek.
Podszedł do szafy i rzucił mi koszulkę.
Poszłam do toalety się przebrać nie zamykałam drzwi odwróciłam się i powiedziałam.
- Nie waż mi się podglądać.
Zdjęłam z siebie brudną sukienkę i ją złożyłam. A z Matta bluzki zrobiłam prostym sposobem sukienkę rękawy owinęłam sobie nad biustem w elegancki sposób. Wyszłam z łazienki i poszłam z powrotem do Matta spojrzał sie na mnie i na jego bluzkę...
- Hm... Zrobiłaś z mojej bluzki niezłą sukienkę do twarzy ci w niej. - Powiedział i się uśmiechnął.
- Dzięki. - Odpowiedziałam.
Podszedł do szafy i wyjął czysty podkoszulek, zdjął z siebe brudny. Na jego plecach widniały rany. Serce zaczęło mi bić, mój oddech przyśpieszył.
Kiedy się zorientowałam, już dotykałam jednej z jej blizn.Stanął nie ruchomo, jego ciało przeszła gęsia skórka pod wpływem mojego dotyku.Po chwili się odwrócił,
a ja przeniosłam wzrok na jego umięśniony i opalony tor, na nim też były blizny. Moje palce powędrowały wzdłuż jednej z nich. Poczułam jego rękę na moim poliku spojrzałam mu prosto w oczy.
- Tak krótko się znamy a już do ciebie coś czuję - Powiedział
- Nie wiem co o tym myśleć, nigdy nie czułam takiego uczucia jak teraz.- Odpowiedziałam i odwróciłam wzrok.
Objął moją twarz i zaczął mnie całować, odwzajemniłam to.
Lecz jakaś moja cześć była tego przeciwna. Oderwałam się od niego.
- Co ty robisz? Ja nie mogę..- Powiedziałam prawie krzycząc.
- Czemu. przecież chciałaś.- odpowiedział
- Niby chciałam ale nie mogę, masz 18 lat mógłbyś być kolegą mojego brata a nie moim chłopakiem co ludzie powiedzą jak się dowiedzą, a rodzice... ja po prostu nie mogę.- Poleciała mi jedna łza.
Matt ją wytarł swoim opuszkiem palca.Wyrwałam mu się i podeszłam do drzwi ściągnęłam z siebie jego bluzkę patrzył na mnie ze zdziwieniem i założyłam swoją. Wyszłam z jego domu trzaskając drzwiami, weszłam do domu nic nie mówiąc i poszłam do siebie do pokoju. Zdjęłam brudną sukienkę i rzuciłam się na łóżko założyłam słuchawki na uszy i leżałam w bieliźnie nie obchodziło mnie to czy Matt to widział. Poczułam, że śnię. Śnię o sobie, a ku mojego boku był Matt. Ja trzymałam dziecko zrozumiałam, że jest moje spojrzałam na nie a ono było całe w bliznach. Obudziłam się cała zalana potem i przerażona była noc. więc co miałam robić poszłam pod prysznic ubrałam się w piżamę i się położyłam.
Pamiętnik 01,08,2013r.
Dzisiaj rano byłam w lidlu i się czymś zawiodłam więc wielka dupa. Cały dzień siedziałam na laptopie jak zwykle, oglądałam filmy pisałam opowiadanie czytałam opowiadanie pisałam z przyjaciółką siedziałam na fb. No nic ciekawego mam nadzieję, że będzie ciekawiej. Drugi dzień od założenia bloga a tu 81 wyświetleń.. LOL.. mam nadzieję że moje opowiadanie wam się podoba + to nie koniec.
Rozdział trzeci - Dziwny Matt O.o.O
Dziwne bo dziś spałam bardzo długo. Obudziłam się po 11 zazwyczaj jest ze mnie poranny ptaszek. Wstałam i zeszłam do kuchni było już po śniadaniu. Zauważyłam mamę jak pije kawę i czyta gazetę. A tata siedział przy laptopie był architektem i sprzedawał domy. On sam zaprojektował ten dom jak wszystkie inne w okolicy. Mama za gazety spojrzała na mnie.
- Późno dziś wstałaś musiałaś być zmęczona przeprowadzką jesteś głodna ?- Spytała i się uśmiechnęła.
- Troszkę. - odpowiedziałam.
- Zrobię ci tosty z dżemem- powiedziała i zabrała się do robienia mi śniadania.
- To ja idę się ubrać. - Powiedziałam i poszłam do mojego pokoju
Wyciągnęłam z szuflady turkusowe spodenki z materiału i szarą bokserkę szybko się ubrałam i uczesałam w koka. Wpadłam na pomysł, że pójdę na rolki po obiedzie. Znalazłam je w jednym z pudeł których jeszcze nie wypakowałam, i zeszłam na dół. Zauważyłam na stole w kuchni naszykowane dla mnie śniadanie.
Od razu zabrałam się za jedzenie nie pamiętam kiedy ostatni raz coś jadłam.Nie miałam na to ochoty. Gdy talerz miałam pusty mama zabrała mi go z przed nosa i umyła.
Umyłam szybko zęby założyłam rolki i wyszłam z domu .Zauważyłam Kennego jak kosi nasz trawnik ktoś musi się tym zająć a tata jest zajęty. Pomachałam mu a on odpowiedział mi tym samym. W tym samym czasie Matt wychodził z domu i wszedł na rower i zaczął za mną jechać.
- Cześć. - Powiedział
- Hej. - Odpowiedziałam
- Widzę, że masz hobby tak jak ja- Powiedział po czym sie uśmiechnął.
- To nie hobby to zajęcie na spędzenie szybko czasu.
- Nie wychodzisz ze znajomymi ? - Zapytał
- Nie mam tutaj na razie znajomych. - Odpowiedziałam i poprawiłam sobie włosy.
- Masz mnie.. Możemy wychodzić razem na razie jak nikogo nie poznasz.
- Może być pokażesz mi fajne zakątki.Mam nadzieję że je znasz.- Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Nie pamiętam kiedy ostatni raz z kimś tak gadałam. Ale to dopiero początek.
Pojeździłam z Matem po okolicy gadaliśmy poznawaliśmy sie wydawał się miły wróciłam do domu na obiad, po obiedzie poszłam do swojego pokoju puściłam moja ulubioną piosenkę. Wyjrzałam przez okno i zauważyłam na przeciwko mojego okna Matta. Co on tam robi? Zadałam sobie pytanie, po czym szybko odpowiedziałam i on tam mieszka. Kompletnie o tym zapomniałam spojrzał na mnie i mi pomachał, odmachałam mu. Zaczęłam wypakowywać resztę rzeczy co jakiś czas zerkałam w okno na przeciwko mojego. Matt sie przebierał nie wypadało mi patrzeć ale on o tym nie wiedział. Ściągnął koszulę na plecach miał pełno blizn, z przodu. Przeraziłam się chyba on naprawdę jest z więzienia ma 18 lat.. Brat się wkurzy jak się dowie, że zadaje się z takim typem. Matt się odwrócił i na mnie spojrzał ja w tym samym czasie odwróciłam głowę i usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Dzwonił Matt. Odebrałam.
- Hallo.- Powiedziałam do telefonu
- Nie ładnie tak podglądać. - Powiedział i zaczął się śmiać.
Wtedy podeszłam do okna i je otworzyłam on zrobił to samo. On odłożył słuchawkę.
- Nie podglądam Ciebie, to raczej ty mnie. - Powiedziałam
- Nie prawda.- Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
Wiedziałam, że coś przede mną ukrywa. Spojrzałam na jego blizny on wiedział, że moje oczy powędrowały tam gdzie nie powinny i powiedział.
- Musze iśc, mama mnie woła. - Powiedział po czym jego twarz zrobiła sie poważna
Zamknął okno. Wiedziałam, że kłamie.Muszę z nim jutro porozmawiać, coś ukrywa i ja mam zamiar wiedzieć co to jest.?!.
Rozdział Drugi - obeznanie w mieście
Wyszłam z domu. Zauważyłam pełno ludzi wnoszących pudła i meble do naszego domu, w tym moje łóżko i szafa Kennego. Pomachałam mu on się zdziwił gdzie idę odwróciłam się i poszłam wzdłuż mojej ulicy. d'Aboukir. Z daleka widziałam wierzę Eiffela jakoś mnie do niej nie ciągnęło byłam tutaj parę razy i będę na pewno jeszcze nie raz. Przechadzałam się po sklepach z ciuchami, kupiłam sobie parę fajnych bluzek.Znałam Paryż bardzo dobrze więc wiedziałam jak wrócić do domu. Poszłam na metro, gdy wsiadłam w mój pociąg zauważyłam chłopaka wysokiego bruneta z piwnymi oczami spojrzał się na mnie i odwrócił miał na nadgarstku tatuaż tak jakby dopiero wyszedł z więzienia przeraziłam się i poszłam dalej. Stałam przy drzwiach pociągu i zastanawiałam się czy moi rodzice uporządkowali mi pokój. Gdy zauważyłam, że jesteśmy na mojej ulicy wysiadłam. Tajemniczy chłopak zrobił tak samo jak ja zachowałam się tak jakbym nie zwróciła na to uwagi. Obserwowałam okolicę było dużo ładnych domów gdy zbliżałam się do mojego zauważyłam tabliczkę z napisem Domy Willowe pod tym, że są objęte ochroną itp.. Było dużo ładniejszych domów od moim ale po co nam by był duży dom jeżeli jestem tylko Ja, Kenny Mama i tata. Lekko się odwróciłam i zniecierpliwiona przyśpieszyłam kroku. Chłopak którego spotkałam w metro cały czas szedł za mną. Wkurzona i pewna siebie odwróciłam się.
- Ty mnie śledzisz czy co ??!!.- Krzyknęłam do niego.
- Ja tu mieszam.- Pokazał dom obok mnie.
- Przepraszam, idziesz za mną od metra.- odwróciłam się i poszłam dalej
- To może ty mnie śledzisz? - powiedział
- Nie ja też tu mieszkam. - Pokazałam na dom
Spojrzał się na mnie i powiedział.
- Na prawdę, w tym domu długo nikt nie mieszkał.
- Wprowadziłam się dzisiaj.
Ponieważ ja stałam chłopak podszedł do mnie i wyciągnął przyjaźnie dłoń.
- Jestem Matt a ty ?
- Akwa wiem dziwne imię. Oznacza ono szczęście.
- Może jeszcze kiedyś się spotkamy- powiedział
- może. - odpowiedziałam z uśmiechem i się odwróciłam.
Podchodząc do domu Kenny patrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Widzę, że już kogoś poznałaś.
- Tak noi co z tego ?! - odpowiedziałam zdenerwowana tym, że się wtrąca w moje sprawy.
Weszłam do domu i poszłam do siebie do pokoju. Wszystkie meble były ułożone tak jak chciałam na oknach zawisły zdjęcia moje z koleżankami i zdjęcia moich idoli.Nie byłam głodna więc rozpakowałam większość rzeczy przebrałam się w koszulę nocną i poszłam spać.
- Ty mnie śledzisz czy co ??!!.- Krzyknęłam do niego.
- Ja tu mieszam.- Pokazał dom obok mnie.
- Przepraszam, idziesz za mną od metra.- odwróciłam się i poszłam dalej
- To może ty mnie śledzisz? - powiedział
- Nie ja też tu mieszkam. - Pokazałam na dom
Spojrzał się na mnie i powiedział.
- Na prawdę, w tym domu długo nikt nie mieszkał.
- Wprowadziłam się dzisiaj.
Ponieważ ja stałam chłopak podszedł do mnie i wyciągnął przyjaźnie dłoń.
- Jestem Matt a ty ?
- Akwa wiem dziwne imię. Oznacza ono szczęście.
- Może jeszcze kiedyś się spotkamy- powiedział
- może. - odpowiedziałam z uśmiechem i się odwróciłam.
Podchodząc do domu Kenny patrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Widzę, że już kogoś poznałaś.
- Tak noi co z tego ?! - odpowiedziałam zdenerwowana tym, że się wtrąca w moje sprawy.
Weszłam do domu i poszłam do siebie do pokoju. Wszystkie meble były ułożone tak jak chciałam na oknach zawisły zdjęcia moje z koleżankami i zdjęcia moich idoli.Nie byłam głodna więc rozpakowałam większość rzeczy przebrałam się w koszulę nocną i poszłam spać.
Więc dzisiaj postaram sie napisać pierwszy rozdział mojego opowiadania.:
ROZDZIAŁ PIERWSZY - przeprowadzka.
Jestem Akwamaryna mam 15 lat, jestem wysoką blondynką z niebieskimi pasemkami. Moje imię mi sie nie podoba znajomi mówią do mnie Akwa nie wielu ich mam. Przeprowadzam się do miejsca gdzie dużo osób poznaje swoją drugą połówkę do Paryża miasta miłości dla mnie to jakaś totalna bzdura. Podjechaliśmy pod duży dom, moja rodzina była z tych bogatszych więc mogliśmy sobie na to pozwolić. Zauważyłam za domem basen i się ucieszyłam z tego powodu. Otworzyłam drzwi od auta, wysiadłam zrobiłam krok i potknęłam się o krawężnik, wylądowałam na trawniku mojego przyszłego domu. Zaraz podbiegł do mnie brat Kenny wysoki niezbyt umięśniony 19-latek. Kochałam mojego brata lecz nie zawsze się dogadywaliśmy. Brat mnie złapał za rękę i szybko podniósł.
- Następnym razem uważaj bo coś ci się kiedyś stanie - powiedział z ironicznym uśmiechem.
- Tak wiem wiem, jestem zaspana - odpowiedziałam, chodź to nie była prawda.
Po prostu nie zauważyłam krawężnika. Zauważyłam moją mamę Isabelle wysoką kobietę z brązowymi włosami.
- Mamo ? - powiedziałam z zapytaniem.
- Tak kochanie. - odpowiedziała
- Bo ty oglądałaś już ten dom, więc który jest mój pokój.
- Hm... Na piętrze są dwa pokoje + łazienka wybierz sobie a to które zostanie będzie Kennego.
- Ok.
Mama dała mi kluczyki do domu wzięłam jedno pudło z moimi rzeczami i poszłam do domu. Otwierając drzwi myślałam jak to będzie w szkole, dobrze, że było lato więc nie musiałam się na razie tym martwić. Dom był już umeblowany oprócz mojego pokoju i brata. Parter był elegancji duża kuchnia z salonem gabinet łazienka i pokój rodziców. Wchodząc schodami oglądałam na ścianie powieszone nasze zdjęcia. Zobaczyłam korytarz z trzema drzwiami otworzyłam jeden z pierwszych pokoi zobaczyłam bardzo podobny pokój wymiarowo jaki miałam w poprzednim domu poszłam dalej. Za drzwiami znajdowała się duża łazienka. W trzecim z pokoi ściany było fioletowe wiedziałam, że tu chcę mieć pokój był to mój ulubiony kolor, pokój był troszkę większy od poprzedniego ale nie taki duży jak moich rodziców. Weszłam do pokoju postawiłam pudło pod oknem. I zastanawiałam się jak chcę mieć ułożone meble po paru minutach myślenia usłyszałam pukanie do moich drzwi.
- Widzę, że wybrałaś już pokój, wiedziałam, że ci się spodobają te ściany - Powiedziała moja mama
- W końcu to mój ulubiony kolor - Zrobiłam sztuczny uśmiech.
Powiedziałam mamie jak chce mieć ułożone meble i kazała mi się przejść a ona z Tatą wszystko poukłada i wniosą moje pudła. Szybko się przeprałam w niebieską sukienkę i wyszłam.
ROZDZIAŁ PIERWSZY - przeprowadzka.
Jestem Akwamaryna mam 15 lat, jestem wysoką blondynką z niebieskimi pasemkami. Moje imię mi sie nie podoba znajomi mówią do mnie Akwa nie wielu ich mam. Przeprowadzam się do miejsca gdzie dużo osób poznaje swoją drugą połówkę do Paryża miasta miłości dla mnie to jakaś totalna bzdura. Podjechaliśmy pod duży dom, moja rodzina była z tych bogatszych więc mogliśmy sobie na to pozwolić. Zauważyłam za domem basen i się ucieszyłam z tego powodu. Otworzyłam drzwi od auta, wysiadłam zrobiłam krok i potknęłam się o krawężnik, wylądowałam na trawniku mojego przyszłego domu. Zaraz podbiegł do mnie brat Kenny wysoki niezbyt umięśniony 19-latek. Kochałam mojego brata lecz nie zawsze się dogadywaliśmy. Brat mnie złapał za rękę i szybko podniósł.
- Następnym razem uważaj bo coś ci się kiedyś stanie - powiedział z ironicznym uśmiechem.
- Tak wiem wiem, jestem zaspana - odpowiedziałam, chodź to nie była prawda.
Po prostu nie zauważyłam krawężnika. Zauważyłam moją mamę Isabelle wysoką kobietę z brązowymi włosami.
- Mamo ? - powiedziałam z zapytaniem.
- Tak kochanie. - odpowiedziała
- Bo ty oglądałaś już ten dom, więc który jest mój pokój.
- Hm... Na piętrze są dwa pokoje + łazienka wybierz sobie a to które zostanie będzie Kennego.
- Ok.
Mama dała mi kluczyki do domu wzięłam jedno pudło z moimi rzeczami i poszłam do domu. Otwierając drzwi myślałam jak to będzie w szkole, dobrze, że było lato więc nie musiałam się na razie tym martwić. Dom był już umeblowany oprócz mojego pokoju i brata. Parter był elegancji duża kuchnia z salonem gabinet łazienka i pokój rodziców. Wchodząc schodami oglądałam na ścianie powieszone nasze zdjęcia. Zobaczyłam korytarz z trzema drzwiami otworzyłam jeden z pierwszych pokoi zobaczyłam bardzo podobny pokój wymiarowo jaki miałam w poprzednim domu poszłam dalej. Za drzwiami znajdowała się duża łazienka. W trzecim z pokoi ściany było fioletowe wiedziałam, że tu chcę mieć pokój był to mój ulubiony kolor, pokój był troszkę większy od poprzedniego ale nie taki duży jak moich rodziców. Weszłam do pokoju postawiłam pudło pod oknem. I zastanawiałam się jak chcę mieć ułożone meble po paru minutach myślenia usłyszałam pukanie do moich drzwi.
- Widzę, że wybrałaś już pokój, wiedziałam, że ci się spodobają te ściany - Powiedziała moja mama
- W końcu to mój ulubiony kolor - Zrobiłam sztuczny uśmiech.
Powiedziałam mamie jak chce mieć ułożone meble i kazała mi się przejść a ona z Tatą wszystko poukłada i wniosą moje pudła. Szybko się przeprałam w niebieską sukienkę i wyszłam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
