piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział trzeci - Na zawsze razem.

 Kiedy się obudziłam, pościeliłam łóżko i poszłam się ubrać, wyjęłam z szafy zielony podkoszulek i ciemne szorty. Związałam włosy i zbiegłam na dół
z torbą na ramieniu, zjadłam miskę płatek i wyszłam przed dom, czekałam na autobus z moimi braćmi w tym czasie rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Podjechał autobus
w trójkę zapakowaliśmy się do niego i odjechaliśmy. Po chwili już byliśmy przed szkołą wysiadłam i poszłam w stronę swojej szafki, włożyłam do niej książki
i wyjęłam te które były mi potrzebne, pierwszą miałam matematykę, zamknęłam szafkę i poszłam do klasy ponieważ już było po dzwonku.
Usiadłam obok mojej przyjaciółki Lucy, wczoraj nie było jej w szkole więc opowiedziałam jej wydarzenia z wczoraj i o chłopaku którego poznałam.
Po dzwonku poszłam do szafki wymienić książki. Zamknęłam szafkę i poszłam w stronę klasy plastycznej, po drodze zauważyłam jakieś zbiorowisko podeszłam bliżej
i zobaczyłam mojego brata Liama jak się bił. Wepchnęłam się przed tłum i weszłam między mojego brata a tego chłopaka,
szybko go wyprowadziłam za nim nie było jeszcze żadnych nauczycieli.
- Znów, nie mogłeś sobie oszczędzić. Pokaż się.- Powiedziała patrząc czy są jakieś szkody.
- Daj już spokój, nic mi nie jest. - Widziałam że nie może ruszać ręką.
- Rusz ręką. - Powiedziałam
- Nie mogę. - Spróbował, ale to nic nie dało.
- Chodź - Zaprowadziłam go do pielęgniarki i zostawiłam go tam, kończyłam od braci później wiec, jeszcze przed lekcją znalazłam Matta
i poprosiłam go aby odprowadził Liama do domu i powiadomił mamę że prawdo podobnie ma złamaną rękę. Było już po dzwonku, wparowałam do klasy przepraszając za spóźnienie
rozejrzałam się po klasie i przypomniałam sobie że mam dziś łączone lekcje z klasą Nikodema, zajęłam szybko miejsce obok mojej przyjaciółki i odwróciłam się do tyłu.
Nickodem uśmiechnął się do mnie, a ja do niego.
- To ten chłopak ? - Zapytała Lucy.
- Tak. - Opowiedziałam śmiejąc się po cichu. W takcie lekcji dostałam liścik. ,, To jak z tą naszą wspólną nauką'' Nikodem. Przeczytałam to i sie uśmiechnęłam.  ,, Pójdziemy do mnie po szkole'' Odpisałam że to była nasza ostatnia lekcja to pewnie Nikodem nie mógł juz się doczekać.  Po dzwonku poszłam do mojej szafki wzięłam wszystkie potrzebne książki i spakowałam do torby.  Zauważywszy Nikodema przy swojej szafce podeszłam do niego.
- To co idziemy - Powiedziałam.
- Tak - Odpowiedział.
Pociągałam go za koszulkę bo chciał iść w inną stronę i się do niego uśmiechnęłam. Nie poszliśmy na szkolnego busa zdecydowaliśmy, że pójdziemy na pieszo. Po drodze rozmawialiśmy o naszych hobby ja powiedziałam, że lubię opiewać i grać a on że trenuje sztuki walki. W pewnym momencie była cisza.
- Jutro jest sobota nie chciała byś pójść ze mną i moimi kolegami nad Jezioro ? - Powiedział i sie uśmiechnął.
- A mogła bym pójść i tak nie mam nic lepszego do roboty. - Powiedziałam po czym Nikodem sie bardzo szczerze uśmiechnął.
Weszłam do domu przedstawiłam mamie Nikodema i powiedziałam w jakich zamiarach do mnie przyszedł. Mama bardzo się ucieszyła, że pomagam kolegą. Poszliśmy na dół i zacząłem mu tumaczyć matematyką. Był bardzo zdolny szybko sie uczył. Po jakiejś godzinie umiał już to co było potrzebne. Spojrzałam się na niego a on na mnie. Jego ręka była na moim udzie. Spojrzałam na nia a potem znowu prostu w oczy Nikodemowi. Złapałam go za tył głowy.
- Chodź tu- wyszeptałam i zbliżyłam go do siebie zaczął mnie namiętnie całować a ja jego.. Lekko się przechyliłam a on się na mnie położył. Po chwili pomyślałam co ja robię?? I zrzuciłam go z siebie.
- Przepraszam nie wiem co mnie napadło.. - Powiedziałam i wstałam z łóżka.
- Czas na Ciebie już chyba - Spojrzał na zegarek
- No rzeczywiście rano podjedziemy po ciebie z kolegami.
Po czym wyszedł a ja opadłam na łóżko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz