Niedziela minęła tak samo pomogłam mamie z obiadem grałam z braćmi w PS3 bawiłam się z psem i grałam na Keyboardzie. Wieczorem naszykowałam się do szkoły i poszłam spać. 6:40 dzwoni budzik na ślepo zaczęłam go szukać a gdy go odnalazłam wyłączyłam i wstałam. Ubrałam się w krótkie spodenki żółta bluzkę i czarną kamizelkę. Zeszłam na dół przegryzłam tosta i o 7:15 wyszłam przed dom. Podjeżdżał po mnie bus szkolny.Usiadłam na krawężniku i chwile poczekałam. Gdy zauważyłam, że jedzie wstałam, zatrzymał się przede mną i otworzyły się drzwi wsiadłam do niego. Zajęłam moje ulubione miejsce. Zatrzymaliśmy się przed szkołą a ja do mojej szafki otworzyłam ją kluczykiem i wyciągnęłam odpowiednie książki. Po tym poszłam do sali zajęłam moje miejsce, ponieważ był już dzwonek ta lekcja szybko minęła.Po dzwonku na przerwę wyszłam z sali i szłam w stronę mojej szafki przyglądałam się mojemu sprawdzianowi nawet dobrze mi poszło. Po chwili wszystko mi wypadło na podłogę bo wpadłam na kogoś a ten ktoś na mnie.. ukucnęłam zacząłem zbierać rzeczy ta osoba też dotknęłam się z nią ręką wtedy podniosłam głowę i zobaczyłam tego samego chłopaka co w sklepie mojego taty gdy pozbierałam moje rzeczy wstałam..
- Przepraszam,zagapiłam się - Powiedziałam
- Nie ma sprawy zdarza się. - Odpowiedział.
Odwróciłam się i poszłam do szafki. Zaczęłam chować moje rzeczy. Zauważyłam, że chłopak z którym się zderzyłam idzie do mnie zasłoniłam się szybko szafką.
- Nie ukrywaj się. Zapomniałaś sprawdzianu i chciałem ci oddać. - Powiedział i podał mi kartkę. Wzięłam ją od niego.
- Dzięki - Odpowiedziałam.
- Dobrze ci poszło ja mam złe oceny, może pomogła byś mi przy matmie i fizyce? - Spytał się chłopak.
- Nie znamy się. - Odpowiedziałam.
- Nikodem jestem - Powiedział i podał rękę.
Również mu ją podałam.
- Kim - Odpowiedziałam.
- To co jak z tą nauką - Powiedział.
- Pomyślę -odpowiedziałam. Puściłam jego rękę i poszłam na następną lekcję... Z Nikodemem widziałam się tylko przelotnie on sie uśmiechał do mnie a ja do niego. Po lekcjach pojechałam do domu busem i od razu wyszłam z psem tym razem poszłam do parku i puściłam mojego psa luzem. Bawił sie z innymi psami a ja czytałam gazetę. Obok mnie usiadł Nikodem.
- Co ty tu robisz - Powiedziałam.
- A przyszedłem z psem. - Odpowiedział.
- A ty ? - Powiedział.
- Ja też - odpowiedziałam.
Wstałam zawołałam psa i zacząłem sie z nim bawić, zaczął na mnie skakać. Pod jego masą się przewróciłam. Usłyszałam śmiech Nikodema.
- Pomógł byś mi wstać, a nie się śmiejesz. -Powiedziałam.
Po czym podszedł i podał rękę. Podałam mu moją i pomógł mi sie podnieść. I znów się śmiał. Popchnęłam go lekko. On się na mnie spojrzał.
- Lepiej tak nie rób. - Powiedział
- Bo co - Odpowiedziałam.
- Bo to - Powiedział podszedł do mnie i zaczął mnie gilgotać
Położyłam się na ziemię a on na mnie usiadł po chwili przestał i sie na mnie spojrzał. Ja od razu przerzuciłam go ze ja na nim siedziałam.
- Masz siłę - Powiedział.
- W końcu mam dwóch starszych braci, trzeba sobie jakoś radzić - odpowiedziałam. Wstałam i pomogłam mu wstać. Pożegnaliśmy się i poszliśmy w swoją stronę.Wróciłam do domu zjadłam kolacje odrobiłam lekcje poszłam pod prysznic a potem poszłam spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz